K2: ucieczka spod gradu kamieni. Polacy zmieniają trasę ataku szczytowego

Polska

Po dwóch groźnych wypadkach Polacy wycofali się na K2 z Drogi Basków i przenieśli się na klasyczną drogę Żebrem Abruzzów. Spadający kamień zgruchotał w środę nos Adama Bieleckiego i obdarł mu do krwi skórę twarzy. W piątek głaz trafił w rękę Rafała Fronię i złamał mu przedramię. Himalaista został ewakuowany z drogi do obozu pierwszego i jest już w szpitalu w Skardu po ewakuacji helikopterem.

Uczestnicy narodowej wyprawy na niezdobyty zimą ośmiotysięcznik K2 (8611 m) rozpoczęli w niedzielę działalność na klasycznej drodze, zwanej Żebrem Abruzzi. 

 

"Pierwszy odcinek do wysokości 5650 m zaporęczowali Janusz Gołąb i Maciej Bedrejczuk" - poinformował kierownik Narodowej Zimowej Wyprawy na K2 Krzysztof Wielicki.

 

Po zabezpieczeniu podejścia linami poręczowymi zespół zszedł do namiotu rozbitego pod ścianą, który będzie pełnił rolę bazy wysuniętej na wysokości 5300 m. Główna baza, założona miesiąc temu, znajduje się na południowych zboczach masywu, na wysokości 5135 m.

 

"Nazajutrz, jeśli pogoda pozwoli, zespół powinien kontynuować ubezpieczanie drogi linami" - podał kierownik narodowej ekspedycji.

 

Zmianę drogi ataku szczytowego wymusiły warunki panujące na Drodze Basków. Spadające kamienie raniły dwóch uczestników wyprawy - w środę Adama Bieleckiego, a w piątek Rafała Fronię, którego w niedzielę helikopter zabrał do szpitala w Skardu ze złamaniem ręki.

 

Bielecki brał wcześniej wraz z trzema innymi wspinaczami z ekipy atakującej K2 udział w brawurowej akcji ratunkowej na Nadze Parbat, gdzie nasi himalaiści próbowali sprowadzić innego Polaka Tomasza Mackiewicza. Ostatecznie udało im się uratować jedynie jego towarzyszkę Francuzkę Elisabeth Revol. Mackiewicz został na górze, prawdopodobnie zmarł w namiocie na wysokości ponad 7 tys. metrów z powodu choroby wysokościowej.

 

Ze względów rodzinnych wcześniej musiał powrócić do Polski ratownik medyczny Jarosław Botor. Skład polskiej wyprawy został pomniejszony o dwie osoby, bo Bielecki nadal bierze udział w działaniach. Obecnie, oprócz Wielickiego, w ekipie jest dziesięciu himalaistów: Maciej Bedrejczuk, Adam Bielecki, Marek Chmielarski, Janusz Gołąb, Marcin Kaczkan, Artur Małek, Piotr Tomala, Denis Urubko oraz Piotr Snopczyński, który jest kierownikiem bazy i Dariusz Załuski pełniący rolę filmowca.

 

PAP, polsatnews.pl

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze