Komitet Społeczny Budowy Pomników śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku poinformował w środę, że po wydanej na wniosek komitetu decyzji wojewody mazowieckiego, rozpoczynają się prace nad budową drugiego z pomników. Ma on stanąć na obszarze zielonym między placem Piłsudskiego a ulicą Królewską.

 

Prace przygotowawcze ruszyły w czwartek. Teren został ogrodzony; powstaje tam stalowy szkielet w kształcie dużego namiotu, który ma ochraniać ekipy budowlane przed kapryśną pogodą.

 

Pomnik ma być gotowy za dwa miesiące, w 8. rocznicę katastrofy.

 

"Celowe omijanie przepisów"

 

Wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski komentując prace, które trwają na placu marsz. J. Piłsudskiego powiedział w Polsat News, że "jest przerażony tym, w jaki sposób celowo omija się przepisy, tylko po to, żeby dopełnić obietnic składanych z ulicy".

 

- Dla nas to nie do pomyślenia, że nadaje się taki ton dyskusji o kluczowej przestrzeni w mieście. Plac Piłsudskiego to symbol wielu wydarzeń. Tu się toczą najważniejsze uroczystości państwowe, które zawsze są przez miasto współorganizowane - powiedział.

 

W czerwcu 2017 r. wojewoda mazowiecki złożył wniosek o przekazanie mu zarządu nad pl. Piłsudskiego, w celu organizowania na nim uroczystości, w tym uroczystości państwowych. W październiku minister infrastruktury i budownictwa wydał decyzję o przekazaniu placu do dyspozycji wojewody.

 

Według Olszewskiego prace prowadzone na placu ilustrują prawdziwe motywy przekazania tego miejsca pod jurysdykcję wojewody mazowieckiego.

 

- Słyszeliśmy jesienią, że ten plac jest zabierany miastu po to, żeby te uroczystości przebiegały bez zakłóceń. Dementowano wtedy, że nie ma mowy o pomnikach. Jak się te obietnice i słowa miały do rzeczywistości wszyscy możemy dzisiaj ocenić - powiedział wiceprezydent.

 

"Rozbiór przestrzeni publicznej"  

 

Olszewski powiedział również, że Rada Warszawy nigdy nie otrzymała wniosku w sprawie budowy pomnika w tym konkretnym miejscu. Przypomniał jednocześnie, że radni zaproponowali wcześniej inną lokalizację pomników, która znajduje się "kilkadziesiąt metrów" od obecnej, przy ulicy Trębackiej.   

 

- Nie rozumiemy, skąd ten upór, aby nie uszanować woli warszawiaków i woli Rady Miasta, aby mógł on (pomnik - red) stanąć na tamtym skwerze, który miał być specjalnie przearanżowany pod ten cel - powiedział Olszewski. - Jesteśmy oburzeni nie tylko faktem, że dokonuje się pewnego rozbioru przestrzeni publicznej, na rzecz sprawy, która nie jest w ogóle konsultowana z mieszkańcami. Mnóstwo wątpliwości mamy również od strony formalnej - dodał.

 

Zwrócił również uwagę, że plac Piłsudskiego to zamknięty układ architektoniczny i nie powinno się tu stawiać żadnych pomników. Decyzja o postawieniu w tym miejscu pomnika to według niego "jawne omijanie przepisów prawa".   

 

- W ten sposób wojewoda w każdej chwili może zabrać jakikolwiek teren i powiedzieć, że tam staje wieżowiec i wtedy również mieszkańcy oraz Rada Miasta nie będą mieli w tej sprawie nic do powiedzenia - wytłumaczył.

 

Olszewski zapowiedział, że ratusz zwróci się do wojewody o wznowienie postępowania ws. ustalenia lokalizacji inwestycji. Będzie się również domagał uznania miasta za stronę w tym sporze, tak aby mogło reprezentować interesy mieszkańców Warszawy. W przypadku odmowy nie wykluczył skierowania sprawy do sądu.

 

"To plac warszawiaków, a nie plac PiS-u"

 

Do sprawy budowy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego odnieśli się również politycy PO. Według Rafała Trzaskowskiego "PiS zdecydowało się anektować plac Piłsudskiego łamiąc prawo i trzy ustawy". W tym kontekście mówił o ustawie o drogach publicznych, ustawie o samorządzie terytorialnym i łamaniu podziału kompetencyjnego pomiędzy władzą centralną a samorządem.

 

Zdaniem Trzaskowskiego, "główny skandal polega na tym, że Prawo i Sprawiedliwość nie skonsultowało tej decyzji ani z wybranymi bezpośrednio władzami samorządowymi m. st. Warszawy, ani z warszawiakami". - Twardo się sprzeciwiamy takiemu traktowaniu warszawiaków, bo Warszawa to nie jest folwark - powiedział polityk PO.

 

- Plac Piłsudskiego jest placem warszawiaków, a nie placem PiS-u - dodał szef stołecznej Platformy Marcin Kierwiński. - Nie godzimy się na jego zabieranie. Nie może być tak, że władza centralna ignoruje mieszkańców społeczności lokalnej. Nie może być tak, że władza centralna uzurpuje sobie prawo, żeby zastępować władzę samorządową - oświadczył.

 

"Dla warszawiaków będzie to pomnik PiS-u, pomnik arogancji władzy"

 

Po tym jak w czwartek Rada Warszawy przyjęła stanowisko, w którym nie wyraziła zgody na budowę przy pl. Piłsudskiego pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej, stanowisko zgłosił przewodniczący klubu PO Jarosław Szostakowski. Według niego jeżeli pomnik zostanie wybudowany w obecnym trybie, "dla warszawiaków będzie to pomnik PiS-u, pomnik arogancji władzy".

 

- Przegracie za rok, wtedy tego pomnika tam nie będzie - powiedział Szostakowski do radnych PiS.

 

Do sprawy odniósł się Komitet Społeczny Budowy Pomników śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Tragedii Smoleńskiej.

 

"Napawa oburzeniem fakt, że Platforma Obywatelska zawzięcie sprzeciwia się godnemu upamiętnieniu Ofiar Tragedii Smoleńskiej" - napisano w komunikacie.

 

Komitet Społeczny Budowy Pomników wypowiedź radnego Szostakowskiego uznał za "skandaliczną".

 

"Napawa oburzeniem fakt, że Platforma Obywatelska, która tak zawzięcie walczy z ustawą dekomunizacyjną w Warszawie, równie zawzięcie sprzeciwia się godnemu upamiętnieniu Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Wiele milionów Polek i Polaków domaga się godnego upamiętnienia poległych w Smoleńsku. Niezrozumiałe jest dlaczego Platforma cały czas sprzeciwia się woli obywateli" - napisano.

 

"Platforma nie potrafi uszanować pamięci o poległych w Smoleńsku"

 

W piśmie Komitet przypomina Szostakowskiemu, "że to Rada Warszawy w 2010 roku, w której Platforma miała większość, podjęła uchwałę o nadaniu śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu tytułu honorowego obywatela stolicy".

 

"Najwidoczniej działacze Platformy zapomnieli o tym, walcząc zarówno z powstałą w wyniku dekomunizacji Aleją Lecha Kaczyńskiego w Warszawie jak i z budową pomników śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku. Zasmuca nas fakt, że kolejny raz Platforma nie potrafi uszanować pamięci o poległych w Smoleńsku" - napisano w komunikacie.

 

Komitet odniósł się również do czwartkowych wypowiedzi polityków PO: szefa stołecznej Platformy posła Marcina Kierwińskiego oraz posła PO Rafała Trzaskowskiego, który ma być kandydatem Platformy i Nowoczesnej na prezydenta stolicy.

 

 

Według Komitetu, "kuriozalne jest stwierdzenie, jakoby procedura związana z rozpoczęciem budowy pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej została wszczęta z naruszeniem prawa". W komunikacie podkreślono, że Komitet "uzyskał wszystkie niezbędne zgody określone w przepisach prawa, które są potrzebne do rozpoczęcia budowy pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej przy placu Józefa Marszałka Piłsudskiego w Warszawie".

 

"Nie chcemy już dłużej czekać"

 

"Chcielibyśmy, aby PO następnym razem zapoznała się z przepisami prawa, zanim wystosuje nieprawdziwe oskarżenia" - podkreślono. 

 

Komitet podkreślił, że "od tragedii w Smoleńsku minęło niespełna 8 lat". "Czekamy już bardzo długo na to żeby te pomniki powstały i nie chcemy już dłużej czekać. Platforma do tej pory mimo swoich zapowiedzi nic nie zrobiła w sprawie upamiętnienia śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Tragedii Smoleńskiej" - napisano w komunikacie.

 

Platforma - stwierdza Komitet - "do tej pory mimo swoich zapowiedzi nic nie zrobiła w sprawie upamiętnienia śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Tragedii Smoleńskiej".

 

"Platforma Obywatelska przez tyle lat nie pytała mieszkańców o lokalizację pomników, również wtedy gdy wskazała na miejsce przy pętli autobusowej obłożonej roszczeniami. Platforma swoimi działaniami dążyła do tego, aby pomniki upamiętniające poległych w Smoleńsku nigdy nie powstały" - stwierdzono.

 

 

polsatnews.pl, PAP