Trump oskarżył Demokratów o "zdradzieckość". Bo bez entuzjazmu przyjęli jego orędzie

Świat
Trump oskarżył Demokratów o "zdradzieckość". Bo bez entuzjazmu przyjęli jego orędzie
PAP/EPA/JIM LO SCALZO

Prezydent Donald Trump oskarżył w poniedziałek Demokratów w Kongresie, że chłodnym przyjęciem jego niedawnego orędzia o stanie państwa udowodnili, że są "nieamerykańscy", a nawet "zdradzieccy". Kiedy przemawiał, na Wall Street nastąpił silny spadek notowań.

Swoje przemówienie w fabryce w miejscowości Blue Ash, w stanie Ohio, prezydent poświęcił głównie reformie podatków, ale nie omieszkał przy tej okazji ostro skrytykować Demokratów w obu izbach Kongresu za chłodną reakcję na jego orędzie kiedy mówił m. in. o wzrastających płacach i spadku bezrobocia.

 

- Oni (Demokraci) woleliby raczej widzieć porażki Trumpa, niż sukcesy naszego kraju. To bardzo samolubne. To zła energia - powiedział prezydent. - To było nieamerykańskie, ktoś powiedział nawet "zdradzieckie". No cóż, dlaczego nie ?...Uważam, że bez wątpienia wykazali, iż nie bardzo kochają nasz kraj - dodał.

 

Demokraci podczas orędzia prezydenta nie wykazywali entuzjazmu, powstrzymali się od oklasków, a po jego zakończeniu nawet nie wstali z miejsc.

 

"Pierwsza Poprawka do konstytucji"


Szczególnie ostro Trump skrytykował liderkę Demokratów w Izbie Reprezentantów Nancy Pelosi, która - jak powiedział - jest "tajną bronią" Republikanów, dzięki której wygrają oni listopadowe wybory do Kongresu.

 

Pelosi bardzo negatywnie wypowiadała się ostatnio o polityce Trumpa w dziedzinie gospodarki i podatków.

 

Demokratyczny senator Jeff Merkley z Oregonu napisał w odpowiedzi na Twitterze, że "prawo do powstrzymania się od oklaskiwania czegoś, z czym się nie zgadzasz nazywa się Pierwszą Poprawką (do konstytucji USA)".

 

Największy spadek od czasu kryzysu


Reuter podkreśla, że rzeczywiście w ciągu ostatnich 4 lat w gospodarce USA powstało 10 mln nowych miejsc pracy a wskaźnik bezrobocia spadł do najniższego poziomu od roku 2000. Wzrost płac był jednak niewielki, chociaż ostatnio nieco przyspieszył. Ekonomiści i przedsiębiorcy nie są jednak zgodni w jakim stopniu te pozytywne zjawiska można przypisać Trumpowi.

 

Kiedy prezydent przemawiał na Wall Street nastąpił ostry spadek notowań a indeks Dow Jones spadł o 1.175 pkt. Był to największy spadek tego indeksu od 2008 r., czyli od światowego kryzysu finansowego.

 

Rzeczniczka Białego Domu Sarah Huckabee Sanders ustosunkowując się do tych danych podkreśliła, że "prezydent skupia się na długoterminowych fundamentach gospodarki, które pozostają wyjątkowo mocne". Dodała, że przeforsowane przez prezydenta obniżki podatków i reformy regulacji "jeszcze bardzie umocnią gospodarkę".

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze