W sierpniu ubiegłego roku Arkadiusz Mularczyk wystąpił do Biura Analiz Sejmowych o przygotowanie informacji dotyczącej możliwości ubiegania się przez Polskę odszkodowań za straty wojenne od Niemiec. Miesiąc później BAS oświadczyło, że "zasadne jest twierdzenie, że Rzeczypospolitej Polskiej przysługują wobec Republiki Federalnej Niemiec roszczenia odszkodowawcze". 

 

We wrześniu 2017 r. z inicjatywy PiS utworzono parlamentarny zespół ds. oszacowania wysokości odszkodowań należytych Polsce od Niemiec za szkody wyrządzone podczas II wojny światowej, na czele którego stanął Mularczyk.

 

"Jest kilka dokumentów o charakterze archiwalnym"

 

O efekty prac zespołu pytał posła PiS prowadzący program "Graffiti". - Zbieramy dokumentację archiwalną, zbieramy analizy i opinie, które dotyczą problematyki reparacji - powiedział polityk. Jak dodał "dzisiaj wiemy w tej sprawie więcej, niż wiedzieliśmy jeszcze pół roku temu".

 

- Niestety, to nie jest łatwa praca, bo wiąże się z oszacowaniem bardzo wielu strat, które Polska doznała podczas II wojny światowej, a w tym zakresie przez 70 ostatnich lat nie zrobiono nic - ocenił polityk PiS. Chociaż zapewnił, że raport powstanie, nie potrafił jednoznacznie określić kiedy do tego dojdzie.

 

- To zależy od naszych ekspertów, jest kilka dokumentów o charakterze archiwalnym, historycznym, które te straty oszacowują. (...) Najbardziej realny i wiarygodny jest raport z 1947 roku przygotowany przez Biuro Odszkodowań Wojennych. (...) Przygotowywany był przez dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy ludzi, którzy spisywali straty w poszczególnych miastach i miejscowościach - powiedział Mularczyk.

 

Jak zaznaczył dokument przygotowany przez zespół parlamentarny pod jego kierownictwem będzie jednak "raportem cząstkowym". - Nie dojść, że utraciliśmy znaczne obszary terytorium, utraciliśmy podczas wojny 12 milionów obywateli – przypomniał Mularczyk.

 

- Gdy raport będzie gotowy, wówczas będzie to podstawa do działań bilateralnych – powiedział. Jeśli to nie odniesie efektu, zapowiedział podjęcie "innych działań o charakterze międzynarodowym".

 

"Niemieccy dziennikarze próbują wbijać klin w różne ośrodki władz w Polsce"

 

Polityk skomentował również niedawną wypowiedz ministra spraw zagranicznych, który miał stwierdzić, że "na obecnym etapie, reparacje, nie są kwestią, która stanowi jakiś balast w stosunkach między rządami Polski i Niemiec.

 

Przyznał, że zdziwiła go ta wypowiedz ministra Czaputowicza. Według niego była również "nieszczęśliwa i szkodliwa". Dał jednak do zrozumienia, że wypowiedź polskiego ministra mogła być zniekształcona przez niemieckich dziennikarzy, którzy "próbują wbijać klin w różne ośrodki władz w naszym kraju". Jak zaznaczył jest przekonany, że w tej sprawie niemieccy dziennikarze działają "z pełną premedytacją".

 

- Ta wypowiedz powstała po zamkniętej konferencji pana ministra z dziennikarzami niemieckimi - przypomniał polityk. Stwierdził również, że sam minister miał się później wycofać z tej wypowiedzi.

 

Na koniec zwrócił uwagę, że "Niemcy dzisiaj płacą Izraelowi, płacą Żydom, płacą obywatelom innych krajów, nawet Czechom". Według niego sytuacja ta, to dowód na to, że "powinni też zapłacić Polsce".

 

Polsat News