Rząd udowadnia, że nie ma nic przeciwko Żydom, a dziennikarze dostają wieprzową kiełbasę. "Politico": wizerunkowa wpadka polskich władz

Polska
Rząd udowadnia, że nie ma nic przeciwko Żydom, a dziennikarze dostają wieprzową kiełbasę. "Politico": wizerunkowa wpadka polskich władz
PAP/Paweł Supernak
Premier Mateusz Morawiecki, wiceprezes IPN Mateusz Szpytma, wiceminister spraw zagranicznych Marek Magierowski i Prezes Fundacji From The Depths Jonny Daniels 2 lutego 2018 r. podczas spotkania z dziennikarzami w Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.

"Ilu specjalistów od PR potrzebuje polski rząd, by rozbroić oburzenie wywołane ustawą o Holokauście?" - zaczyna swą analizę serwis "Politico". Portal informuje, że podczas wizyty zagranicznych dziennikarzy we wsi Markowa, gdzie znajduje się "Muzeum Polaków ratujących Żydów", do jedzenia podano omlet z kiełbasą wieprzową. Serwis podkreśla, że wieprzowiny nie ma w kuchni koszernej.

"Ciekawy wybór na wycieczce, której celem było pokazanie, że polski rząd nie ma nic przeciwko Żydom" - komentuje portal dobór jadłospisu.

 

"Politico": nietrafny dobór menu

 

Zgodnie z zasadami judaizmu jedzenie wieprzowiny jest zabronione, a publikacja "Politico" sugerowac może, że część korespondentów mogła być tego wyznania.

 

"Samo wyjaśnianie polskiego stanowiska nie wystarczy, aby rozwiązać spór wokół noweli o IPN" - mówili korespondenci zagranicznych mediów, którzy wzięli udział w piątkowym spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim w Muzeum Polaków ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów.

 

Wyjaśnienie przedstawicielom mediów zagranicznych intencji stojących za uchwaloną w ubiegły piątek nowelizacją ustawy o IPN było jednym z głównych celów piątkowej wizyty Morawieckiego w Markowej. Oprócz spotkania z premierem dziennikarze mieli też okazję zwiedzić muzeum poświęcone Polakom, którzy - mimo grożącej im kary śmierci - pomagali ludności żydowskiej skazanej na zagładę przez III Rzeszę.

 

- Muzeum było bardzo poruszające, a historia, którą Polska ma do opowiedzenia światu jest bardzo interesująca. Polityczny problem tkwi jednak w sporach wokół przyjętych w Polsce przepisów (o IPN - red.). Ten problem wciąż czeka na rozwiązanie - powiedział po wizycie w Markowej warszawski korespondent "New York Timesa" Marc Santora.

 

Brak wyjaśnień źródłem problemów

 

- Przyczyny, dla której Polacy odbierają frazę "polskie obozy śmierci" jako coś obraźliwego, są oczywiste i uzasadnione - jest ona po prostu historycznie nietrafna, ale nie zmienia to faktu, że są poważne wątpliwości dotyczące nowego prawa i tego, jak zostało sformułowane, na które nie uzyskaliśmy dziś odpowiedzi - dodał dziennikarz. Według niego zapewnienia Morawieckiego, iż intencją rządzących nie jest ograniczenie wolności wypowiedzi nie zmieniają "faktu, że przepis sformułowany jest w taki sposób, że może zostać tak zinterpretowany".

 

Próbę wyjaśnienia przez polski rząd swojego stanowiska i argumentów stojących za przyjętymi przepisami pochwalił Matthew Day z brytyjskiego "Daily Telegraph". "Wcześniej raczej tego nie robił, co jest główną przyczyną jego (rządu Mateusza Morawieckiego - red.) obecnych problemów" - wskazał.

 

Pytany, czy jego zdaniem wyjaśnienia przedstawiane przez Polskę wystarczą, by załagodzić spór z jej zagranicznymi partnerami, Day ocenił, że na pewno w tym pomogą. "Rzecz w tym, że należało to zrobić wcześniej; teraz Polska ma przed sobą zadanie z zakresu ograniczania strat, bo tryb, w jakim ustawa została przeforsowana, bez rzeczywistego namysłu i odpowiednich konsultacji, zaszkodziła już jej wizerunkowi" - mówił.

 

"To dobrze, że są wyjaśnienia, ale jest na to już trochę za późno" - dodał dziennikarz.

 

Muzeum wspólnego dramatu Żydów i Polaków

 

Muzeum Polaków Ratujących Żydów znajduje się w Markowej, gdzie 24 marca 1944 r. niemieccy żandarmi zamordowali ośmioro Żydów oraz ukrywających ich Józefa Ulmę, jego będącą w zaawansowanej ciąży żonę Wiktorię i sześcioro dzieci. Placówka została otwarta w marcu 2016 r.

 

Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów upamiętnia Polaków, którzy podczas niemieckiej okupacji, ryzykując życie, próbowali uratować lub uratowali Żydów. To pierwsza tego typu placówka w Polsce.

 

W liczącej ok. 4,5 tys. mieszkańców Markowej Ulmowie nie byli jedyną rodziną, która ukrywała Żydów. Co najmniej 20 innych Żydów przeżyło okupację w pięciu chłopskich domach. Przed II wojną światową w Markowej mieszkało ok. 120 Żydów.

 

Wiosną 1944 roku zostali zadenuncjowani, zapewne przez granatowego policjanta. 24 marca rodzinę - Józefa Ulmę, jego będącą w ciąży żonę Wiktorię, oraz sześcioro ich małych dzieci, z których najstarsza Stasia miała osiem lat - oraz ukrywanych przez nich ośmioro Żydów z rodzin Goldmanów, Didnerów i Grunfeldów, w tym dzieci, zamordowali niemieccy żandarmi.

 

Według historyków, w czasie okupacji niemieckiej co najmniej 1600 Polaków z terenu obecnego woj. podkarpackiego ukrywało ok. 2900 Żydów. Niemcy zamordowali tam ok. 200 Polaków ratujących Żydów. Do końca wojny w chłopskich domach w Markowej przeżyło 21 Żydów.

 

PAP, polsatnews.pl, "Politico"

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze