O nieprawidłowościach w opiece nad chłopcem 30 stycznia poinformowały policję pracownice Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Podczas kontroli w miejscu zamieszkania swojej 20-letniej podopiecznej, stwierdziły, że jej 13-miesięczny synek jest w złym stanie. Z ich obserwacji wynikało, że dziecko było zaniedbane, brudne, zakatarzone, a przede wszystkim na lewej stopie ma ranę oparzeniową, której stan budzi zastrzeżenia.

 

Zagrożenie amputacją

 

Na miejsce wezwano pogotowie, które zabrało dziecko do szpitala. Jak podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, rana wymagała ingerencji chirurgicznej; była zabrudzona, doszło do częściowej martwicy i jej zakażenia. Powołany biegły stwierdził, że do takiego stanu przyczyniły się zaniedbania ze strony matki, które mogły doprowadzić do zagrożenia życia i zdrowia chłopca. Orzekł też, że istniało zagrożenie zakażeniem, amputacją, a nawet śmiercią.

 

Pracownice MOPS spotkały w mieszkaniu 20-latki także ojca chłopca, który nie mieszka z nią na stałe, a dodatku wcześniej przebywał w szpitalu. W trosce o dziecko sygnalizował on opiekunce społecznej potrzebę kontroli.

 

Była pod wpływem narkotyków

 

Matka chłopca została zatrzymana. W jej organizmie stwierdzono obecność narkotyków. Następnie prokurator przedstawił jej zarzuty, do których się przyznała.

 

Według rzecznika prokuratury, kobieta miała wyjaśnić, że przed kilkoma dniami przypadkowo polała nóżkę syna gorącą herbatą. Nie była u lekarza, ale zmieniała opatrunki i - jak twierdziła - w dniu kontroli miała udać się po pomoc medyczną.

 

Podejrzana została poddana dozorowi; ma stawiać się w jednostce policji trzy razy w tygodniu.

 

Poparzony chłopczyk przebywa w szpitalu. Przed sądem rodzinnym toczy się postępowanie dot. władzy rodzicielskiej podejrzanej i jej partnera nad synami w wieku 13 miesięcy oraz 2,5 roku. Starszy chłopiec także pozostawał pod opieką 20-latki, a w czasie pobytu ojca w szpitalu, okresowo przebywał u babci.

 

PAP