Azari pytana w radiu RMF FM dlaczego wywołała "wielki kryzys" w stosunkach polsko-izraelskich, odpowiedziała: "Myślę, że to nie byłam ja sama, a to była ta ustawa, odnowienie tej ustawy, i godzina, w której to było przyjęte". Przypomniała, że "dla Izraela to był Dzień Pamięci o Holokauście". Podkreśliła, że "ta burza zaczęła się w Izraelu".

 

- Mówiłam tak dlatego, że musiałam - podkreśliła, odnosząc się do swojego wystąpienia.

 

- Próbowałam powiedzieć panu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, że ja to zrobię przed ceremonią, ale niemożliwe to było. Miałam coś całkiem innego do powiedzenia, ale niemożliwe było normalnie funkcjonować, kiedy w Izraelu już była decyzja premiera, i kiedy dyplomaci mają swoje instrukcje - powiedziała Anna Azari.

 

Do tej wypowiedzi ambasador Izraela we wtorek na Twitterze odniósł się wicedyrektor Centrum Informacyjnego Rządu Mariusz Chłopik, który napisał: "Pani Ambasador przekazała informacje PMM. Na uroczystości z racji na fatalną pogodę dotarliśmy 5 min przed ich rozpoczęciem".

 

"Dla nas ten ostatni piątek był niespodzianką"

 

Azari w radiu RMF FM podkreśliła też, że Izrael jest przeciwny używaniu określenia "polskie obozy zagłady". Na uwagę, że chyba nie wszyscy w Izraelu tak myślą, odparła: "Może nie wszyscy, ale państwo Izrael wie. I to powiedział kilka razy - nawet podczas tej burzy, która teraz jest - sam premier".

 

Na uwagę, że były minister finansów Izraela Jair Lapid używał określenia "polskie obozy śmierci", Azari powiedziała: "Już wczoraj on nie powtórzył tego, powtórzył dużo innych głupot, ale nie to".

 

Zdaniem Azari przyjęcie przez Sejm nowelizacji ustawy o IPN było niespodzianką. - Dla nas ten ostatni piątek był niespodzianką - zaznaczyła.

 

Na stwierdzenie, że to nie mogła być niespodzianka, ponieważ ta ustawa procedowana jest już 1,5 roku, ambasador Izraela odpowiedziała, że w jej ocenie ustawa ta "była uśpiona".

 

Według niej całą tą burzę wywołał również fakt, że przyjęcie nowelizacji ustawy o IPN nastąpiło "wieczorem przed międzynarodowym dniem Holokaustu".

 

"Słowa tej ustawy są szersze, niż muszą"

 

W ocenie Azari ta nowelizacja traktowana jest jako zamknięcie dialogu, otwartej dyskusji na temat Holokaustu.

 

Dopytywana, czy Polska nie ma prawa bronić swojego dobrego imienia, Azari przyznała, że ma takie prawo. - Ja też cały czas bronię Polski nawet, kiedy jeżdżę do Izraela. Uwielbiam Polskę - podkreśliła. - Myślę, że słowa tej ustawy są szersze, niż muszą - dodała.

 

Pytana, co w sytuacji, kiedy ta ustawa zostanie przyjęta i podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę, ambasador Izraela przypomniała o rozmowie między premierami Polski i Izraela w wyniku, której została podjęta decyzja o powstaniu grupy roboczej powołanej ds. dialogu historycznego z Izraelem

 

- Szukamy dialogu i nie chcemy przeszkadzać naszym relacjom. Ja mam nadzieję, że ten instrument grupy roboczej będzie działać - podkreśliła.

 

Jak dodała, grupa izraelska została już powołana, a na jej czele stanął dyrektor generalny MSZ Izraela. Ambasador Azari wyraziła nadzieję, że grupa wyjaśni wszystkie kwestie sporne.

 

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk nie wykluczył we wtorek, że premier Mateusz Morawiecki w najbliższy czwartek powoła kilkuosobową grupę roboczą, której celem będzie prowadzenie dialogu z naszymi partnerami z Izraela. Dodał, że premier Netanjahu już powołał analogiczną grupę izraelską.


Izrael krytykuje ustawę

 

Sejm uchwalił nowelizację ustawy o IPN w piątek. Zgodnie z nią, każdy kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

 

Do tych przepisów krytycznie odniosły się w sobotę władze Izraela, m.in. premier Benjamin Netanjahu. W sobotę podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz ambasador Izraela Anna Azari, zaapelowała o zmianę w tej nowelizacji. Podkreśliła, że "Izrael traktuje ją jak możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady".

 

PAP