Proces ws. użycia paralizatora przez policjantów. Sąd ma ogłosić wyrok w styczniu

Polska
Proces ws. użycia paralizatora przez policjantów. Sąd ma ogłosić wyrok w styczniu
zdj. ilustracyjne/Polsat News

30 stycznia sąd w Lublinie ma ogłosić wyrok w procesie przeciw trzem byłym funkcjonariuszom policji, oskarżonym o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, przez użycie paralizatora - bądź przyzwalanie na to - nad dwiema osobami pozbawionymi wolności. Pokrzywdzeni mieli być skuci kajdankami i kilkukrotnie porażeni paralizatorem w genitalia i inne miejsca ciała, a także wyśmiewani.

Według aktu oskarżenia funkcjonariusz III komisariatu policji w Lublinie, 41-letni Marcin G., miał kilkukrotnie porazić nielegalnie posiadanym paralizatorem dwie osoby zatrzymane do wytrzeźwienia podczas Nocy Kultury w tym mieście, na początku czerwca ubiegłego roku.

 

Jego koledzy z tego samego komisariatu, 38-letni Piotr D. oraz 36-letni Łukasz U., oskarżeni zostali o niedopełnienie obowiązków przez przyzwolenie na znęcanie się nad zatrzymanym.

 

W środę Sąd Rejonowy Lublin-Zachód zamknął proces i wysłuchał końcowych wystąpień stron.

 

Pokrzywdzenemu nie udzielono pomocy

 

Prokurator zażądał dla Marcina G. kary 4,5 roku więzienia oraz orzeczenia wobec niego zakazu wykonywania zawodu policjanta przez sześć lat. Dla Piotra D. i Łukasza U. - kar po 1,5 roku więzienia i orzeczenia wobec nich zakazu wykonywania zawodu policjanta przez cztery lata.

Według prokuratora wina oskarżonych została dowiedziona, a zeznania pokrzywdzonych osób są wiarygodne i potwierdzone innymi dowodami. Użycie paralizatora potwierdziły dwie osoby spośród pracowników izby wytrzeźwień. W szafce Marcina G. na komisariacie znaleziono latarkę z paralizatorem, której nie miał na wyposażeniu służbowym i nie miał prawa używać.

 

Pokrzywdzeni, 30-letni obywatel Francji Igor C. oraz 24-letni student Rafał K., mówili przed sądem, że zostali przez policjantów potraktowani bardzo brutalnie. Obaj mieli być skuci kajdankami i kilkukrotnie porażeni paralizatorem w genitalia i inne miejsca ciała, a także wyśmiewani. Igor C. miał być bity, zaś Rafał K. potraktowany gazem łzawiącym.

 

Do znęcania się nad Igorem C. miało dojść w policyjnym radiowozie na parkingu przed izbą wytrzeźwień, a nad Rafałem K. - w radiowozie i w izbie wytrzeźwień. Rafałowi K. nie udzielono pomocy, choć miał złamaną szczękę, po bójce, w której uczestniczył przed interwencją policji.

 

Oskarżeni prosili o uniewinnienie

 

Oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i w ostatnim słowie prosili o uniewinnienie. Obrońca głównego oskarżonego, Marcina G., wniósł - w razie uznania jego klienta winnym - o zmianę kwalifikacji czynu, przez wyeliminowanie z jego opisu działania ze szczególnym okrucieństwem. Obrońcy Piotra D. i Łukasza U. podnosili, że nie ma dowodów świadczących, iż ci oskarżeni byli przy znęcaniu się, o ile do tego doszło.

 

Obrońcy mówili też, że Igor C. zmieniał swoje zeznania. Podkreślali, że świadków wydarzeń, pracowników izby wytrzeźwień, było więcej, a większość z nich niczego szczególnego z tej nocy nie zapamiętała.

 

Marcin G. jest aresztowany, dwaj pozostali oskarżeni zostali zwolnieni z aresztu przez sąd w listopadzie ubiegłego roku. Wszyscy trzej zostali usunięci z policji.

 

PAP

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze