Przepychanki na Jasnej Górze. Kibice zaatakowali demonstrantów i podpalili ich transparenty

Polska
Przepychanki na Jasnej Górze. Kibice zaatakowali demonstrantów i podpalili ich transparenty
Facebook/Ewka Błaszczyk

Podczas pielgrzymki kibiców na Jasną Górę doszło do starć pomiędzy kibicami a kilkunastoma osobami z Obywateli RP i Demokratycznej RP, którzy stali z transparentami z napisami "Chrześcijaństwo to nie nienawiść", "Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo" i "Tu są granice przyzwoitości". - Jak oni robią manifestacje pod Sejmem, my ani ONR tam nie przychodzimy - powiedział jeden z kibiców.

Do zdarzenia doszło w sobotę na jasnogórskich błoniach podczas kibicowskiej pielgrzymki do Częstochowy. Grupa kibiców podeszła do protestujących i zaczęła ich zaczepiać, jednak ci milczeli. W kierunku demonstrujących krzyczano m.in.: "powiedzcie coś", "nie macie odwagi".

 

Podpalenie transparentów

 

W pewnym momencie kibice zaczęli skandować "prowokacja". Jeden z nich podszedł do transparentu z napisem "Chrześcijaństwo to nie nienawiść" i podpalił go racą. Drugi z transparentów został wyrwany z rąk trzymającej go kobiety. Doszło do szarpaniny.

 

Grupa kibiców wykrzykiwała takie hasła, jak m.in. "a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści", "tylko Polska narodowa" czy "sprzedawczyki". Później pozostałości po banerach Obywateli RP i Demokratycznej RP podpalono.

 

 

Kibice tłumaczyli atak prowokacją. - Jak oni robią manifestacje pod Sejmem, my ani ONR tam nie przychodzimy - mówił jeden z kibiców w rozmowie z częstochowską "Gazetą Wyborczą".

 

"Stanęliśmy i robiliśmy sobie zdjęcie na tle baneru z krzyżem celtyckim"

 

Jedną z uczestniczek demonstracji była częstochowska radna Platformy Obywatelskiej Jolanta Urbańska, prezes stowarzyszenia Demokratyczna RP. 

 

- Przyszliśmy do miejsca, do którego każdy może przyjść. Skorzystaliśmy z obywatelskiego prawa. Stanęliśmy i robiliśmy sobie zdjęcie na tle baneru z krzyżem celtyckim. Bo takie symbole to łamanie Konstytucji i my się na to nie godzimy. Staliśmy w milczeniu, gdy zaczęto nas lżyć. Bici i popychani także nie używaliśmy siły - mówiła kilkanaście minut po wyrzuceniu z jasnogórskich błoń.

 

Jak poinformowała, dwoje członków stowarzyszenia zgłosiło sprawę na I Komisariat Policji w Częstochowie. Informacje te potwierdza kom. Marta Ladowska. Rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie powiedziała "Gazecie Wyborczej", że przyjęte zostało zgłoszenie naruszenia nietykalności cielesnej, gróźb karalnych i zniszczenia mienia o wartości 1 tys. zł.

 

 

"Gazeta Wyborcza"

zdr/grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze