Po ujawnieniu wydatków, urzędnicy mieli od razu wyjaśnić, że wysokie kwoty są wiązane z opłatami roamingowymi w "m.in. Stanach Zjednoczonych i Izraelu".

 

Rzecznik ratusza Bartosz Mielczarczyk w rozmowie z portalem potwierdził, że rachunek został "nabity" podczas wizyty prezydent Warszawy w Nowym Jorku, a wszystkie połączenia były wykonane w sprawach służbowych.

 

Według wyliczeń redakcji tustolica.pl, Hanna Gronkiewicz-Waltz, aby otrzymać taki rachunek, musiałaby rozmawiać "bez przerwy przez ponad dwa tygodnie po 10 godzin dziennie".

 

Kilka zer różnicy

 

To nie pierwszy przypadek tak wysokiej kwoty rachunku w warszawskim Urzędzie. W czerwcu 2016 r. prezydent Warszawy nabiła 22 431,30 zł.

 

Dużo mniejsze rachunki urząd miasta otrzymał za współpracowników Gronkiewicz-Waltz. Najbardziej oszczędny okazał się zastępca prezydenta m.st. Warszawy - Witold Pahl. Jego "rekordowy" rachunek za telefon wynosił 11 złotych i 7 groszy.

 

tustolica.pl, metrowarszawa.gazeta.pl