Poślizgnął się i uderzył w tył głowy. Nikt nie reagował, dopóki nie zauważono krwi

Polska

53-latek szedł w czwartek rano do pracy przez plac Dąbrowskiego w centrum Łodzi. Nagle poślizgnął się na śliskim chodniku, upadł na plecy i uderzył w tył głowy. Stracił przytomność. Chociaż nie dawał oznak życia, nikt z przechodniów nie zareagował, dopóki ktoś nie zauważył plamy krwi.

Na nagraniu z miejskiego monitoringu widać, że moment upadku mogły zauważyć trzy przechodzące obok osoby. Żadna z nich nie zareagowała. W pewnym momencie do nieprzytomnego 53-latka podszedł mężczyzna, ale także nie zdecydował się mu pomóc.

 

Ostatecznie jedna z kolejnych osób przechodzących obok wezwała pogotowie, prawdopodobnie ratując mężczyźnie życie. 

 

Pracownicy pogotowia często spotykają się z tym, że w podobnych sytuacjach ludzie pozostają obojętni.

 

- Jeżeli osoba jest nieprzytomna, trzeba sprawdzić, czy oddycha. Jeżeli nie oddycha, udrożnić drogi oddechowe - podkreślił ratownik medyczny Tomasz Gerwatowski, przypominając, że wezwanie pogotowia to za mało.

 

53-latek przebywa w Szpitalu Barlickiego w Łodzi. Dr Witold Izdebski zajmujący się pacjentem powiedział, że upadek nie spowodował zmian pourazowych.

 

polsatnews.pl

mta/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze