Żona była w szpitalu. Ojciec został w domu z córką, miał ją zgwałcić

Polska

Do zdarzenia doszło w małej miejscowości w okolicach Gniezna. Ojciec miał wykorzystać nieobecność w domu matki dziewczyny, która dzień wcześniej trafiła do szpitala. Miał rzucić się na 15-latkę i zgwałcić ją. Przerażona dziewczyna uciekła do sąsiadki, a ta wezwała policję. Okazało się, że mężczyzna od około dwóch lat znęcał się nad bliskimi. Rodzina nie miała jednak "niebieskiej karty".

- Mężczyzna usłyszał zarzuty: przestępstwa doprowadzenia córki przemocą do obcowania płciowego, fizycznego oraz psychicznego znęcania się nad członkami rodziny - powiedziała Polsat News prok. Małgorzata Rezulak-Kustosz z Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie (woj. wielkopolskie).

 

Przyznał się do winy, jest w areszcie

 

Dodała, że ojciec przyznał się do winy, ale odmówił składania zeznań. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował go na trzy miesiące.

 

Prokurator Rezulak-Kustosz nie chciała ujawnić więcej szczegółów dotyczących prowadzonego postępowania ze względu na dobro pokrzywdzonej.

 

Do gwałtu miało dojść 19 grudnia minionego roku. Dzień wcześniej matka dziewczyny doznała udaru i została karetką przewieziona do szpitala.

 

Sąsiedzi nie wiedzieli o przemocy w rodzinie

 

Po napaści 15-latka owinięta jedynie prześcieradłem przybiegła po pomoc do sąsiadki, która mieszkała po drugiej stronie ulicy.

 

- Mała, drobna dziewczyna. Była w szoku. Przez godzinę nie mogła nic powiedzieć. Potem przyznała się, że zgwałcił ją ojciec. Mówiła, że zrobił to pierwszy raz - powiedziała w rozmowie z Polsat News sąsiadka.

 

Wiadomo, że rodzina nie miała założonej tzw. "niebieskiej karty", która dokumentuje akty przemocy domowej. Policja nigdy wcześniej tam nie interweniowała.

 

polsatnews.pl

paw/kan/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze