To kolejna deklaracja poparcia dla irańskich protestujących ze strony amerykańskiego prezydenta. We wtorek Trump napisał na Twitterze: "Naród irański w końcu podejmuje działania przeciwko brutalnemu i skorumpowanemu irańskiemu reżimowi. Wszystkie pieniądze, które niemądrze przekazał mu prezydent Barack Obama, poszły na terroryzm i do jego kieszeni. Ludzie mają niewiele żywności, dużą inflację i nie mają praw człowieka. USA patrzą!".

 

W niedzielę prezydent Iranu Hasan Rowhani stwierdził, iż Irańczycy mają prawo do protestów i krytyki rządu, ale zastrzegł, że nie może to prowadzić do przemocy czy niszczenia publicznej własności. Z kolei najwyższy przywódca duchowo-polityczny ajatollah Ali Chamenei oskarżył we wtorek "wrogów Iranu" o wywoływanie niepokojów społecznych.

 

Demonstracje, jakie rozpoczęły się w czwartek w drugim co do wielkości mieście Iranu Meszhedzie w reakcji na wzrost cen żywności, rozszerzyły się wkrótce na stołeczny Teheran i kilka innych miast, nabierając jednocześnie charakteru politycznego.

 

Protesty te są najpoważniejszym wyzwaniem dla irańskich władz od czasu masowych demonstracji, wywołanych w 2009 roku przez reelekcję prezydenta Mahmuda Ahmadinedżada.

 

Według opublikowanych dotąd danych w demonstracjach zginęło co najmniej 21 osób. Zatrzymanych zostało co najmniej tysiąc osób, ale liczba ta może być wyższa, gdyż wiele prowincji nie przekazało danych w tej sprawie. Sporą część osób zatrzymanych podczas protestów w Iranie stanowią osoby młode, a wiele z nich to uczniowie lub studenci.

 

PAP