"Nie mamy do czynienia z żadną sytuacją krytyczną". Minister zdrowia o proteście lekarzy

Polska

Według ministra zdrowia klauzule opt-out wypowiedziało 3,5 tys. lekarzy a protest nie zagraża pacjentom. Porozumienie Rezydentów twierdzi, że klauzule wypowiedziało ponad 5 tys. lekarzy. Na posiedzeniu komisji posłowie nie zgodzili się na przyjęcie dezyderatu wzywającego do dymisji ministra Radziwiłła.

Konstanty Radziwiłł na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia przedstawiał informację o sytuacji w szpitalach oraz skutkach protestu. Posiedzenie komisji trwało pięć godzin.

 

- Wierzę, że naszym zbieżnym celem może być wspólna troska o los pacjentów i dlatego w najbliższych dniach (…) zaproszę przedstawicieli Porozumienia Rezydentów na kolejną rozmowę - powiedział Radziwiłł. Minister nie podał jednak dokładnej daty spotkania.

 

Rozmowy mają odbywać się przy udziale Rzecznika Praw Pacjenta. Radziwiłł wyraził nadzieję, że "te rozmowy doprowadzą do porozumienia już niedługo".

 

Poinformował, że dotychczas klauzulę opt-out wypowiedziało 3546 lekarzy, z czego 1889 to rezydenci. Przypomniał, że w polskich szpitalach pracuje ponad 88 tys. lekarzy, z czego ok. 16 tys. to rezydenci. Zapewnił także, że MZ zbiera jedynie informacje o liczbie wypowiedzianych klauzul, dane te nie zawierają nazwisk lekarzy.

 

Minister: realizujemy postulaty lekarzy

 

Radziwiłł podkreślił, że niedawno weszła w życie nowelizacja ustawy, na mocy której nakłady na opiekę zdrowotną mają stopniowo rosnąć do 6 proc. PKB w 2025 roku. Zaznaczył, że ustawa określa jedynie minimalny poziom finansowania ochrony zdrowia i nie jest wykluczone, że rzeczywiste nakłady będą wyższe.

 

- Pierwszymi i najważniejszymi beneficjentami tej ustawy są pacjenci, ale środki, które stopniowo w kolejnych latach będą napływać do systemu służby zdrowia, to także gwarancja godnej pracy, w tym także godnych zarobków pracowników medycznych, to realizacja także postulatów związkowców lekarskich, o których środowisko mówiło od niepamiętnych czasów, a w sposób bardzo mocno wyrażało to już od 2006 r. - powiedział minister.

 

 

Przypomniał także, że w minionym roku rezydenci otrzymali pierwsze od ośmiu lat podwyżki. Powiedział, że obecnie wynagrodzenia zasadnicze rezydentów są o 500 zł do 1,7 tys. zł wyższe od tych, które otrzymywali jeszcze pół roku temu. Podkreślił, że zgodnie z obowiązującymi przepisami wynagrodzenia rezydentów będą rosły także w kolejnych latach.

 

Dodał, że realizowane są też inne postulaty protestujących, np. zmniejszenie biurokracji, informatyzacja i skrócenie kolejek.

 

"Dalsze negocjacje są niemożliwe z panem"

 

- Jesteśmy w sytuacji krytycznej. Zarówno lekarze, jak i pacjenci mówią: "Dalsze negocjacje są niemożliwe z panem". W związku z tym oczekujemy dzisiaj, ja będę zgłaszał takie oczekiwanie wobec premiera, żeby podjął decyzję w sprawie tego protestu i chaosu, który jest w szpitalach, żeby przejął negocjacje i doprowadził do sytuacji, kiedy pacjenci będą mieli pełny dostęp do swoich szpitali, przychodni - mówił posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO).

 

- Ze strony lekarzy słyszymy bardzo wyraźny komunikat, oni już nie chcą z panem rozmawiać; oni chcą rozmawiać z premierem Morawieckim - dodał.

 

Arłukowicz zapytał ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła o to, ile razy od 13 grudnia 2017 r. spotkał się z lekarzami i kto uczestniczył w negocjacjach, jakie są efekty tych negocjacji.

 

- Chciałem pana zapytać, jakie działania zapobiegawcze podjął pan wprowadzając ustawę o sieci szpitali, ile kontroli przeprowadził NFZ od 1 października 2017 r., kiedy sieć szpitali weszła w życie, do 31 grudnia 2017 r., kiedy pojawiły się te wielkie problemy w szpitalnych oddziałach ratunkowych - pytał Arłukowicz.

 

"Niech pan nie traktuje lekarzy jako wrogów"

 

- Sytuacja autentycznie jest bardzo trudna, a za chwilę będzie dramatyczna. Dobrze, że ta komisja jest zwołana teraz, bo za dwa tygodnie lekarzy, którzy będą mogli dyżurować, po prostu będzie mniej - powiedział na komisji zdrowia szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Zaapelował do ministra zdrowia o niebagatelizowanie protestu lekarzy.

 

- Pan mówił, że to jest wirtualny świat, w którym te protesty się odbywają. Moim zdaniem to pan powinien wyjść z matrixa i zejść na ziemię, bo naprawdę jest wiele osób, które mają przesunięty termin planowego zabiegu, a jeżeli to dotyczy rodziców i dzieci chorych, to to jest sytuacja dramatyczna i każdy, chociażby jeden taki przypadek w Polsce, jest sytuacją dramatyczną - powiedział.

 

Kosiniak-Kamysz zapowiedział złożenie propozycji w związku z sytuacją w służbie zdrowia. - Nie jest jeszcze przyjęty budżet, my zgłosimy poprawkę, która pieniądze z uszczelnienia VAT przesunie na rzecz opieki zdrowotnej. Możemy też wspólnie zaprojektować ustawę, która przekazuje 2 proc. składki rentowej, to jest około 10 mld zł; przesunięcie tych pieniędzy na specjalny fundusz szczególnej opieki nad osobami starszymi - powiedział Kosiniak-Kamysz.

 

Dodał, że w ostatnim roku Polskę opuściło 800 lekarzy, a 25 tys. lekarzy pracuje poza granicami Polski. - Niech pan nie traktuje lekarzy jak wrogów. Oni nie protestowali, nie prowadzili strajku głodowego z powodu tego, że są w tak komfortowej sytuacji, ale z tego powodu, żeby pracować w Polsce, bo chcą tutaj leczyć w godnych warunkach, najlepiej jak potrafią - zaapelował.

 

Posłowie nie zgodzili się na przyjęcie dezyderatu do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym m.in. apelowano o "natychmiastową dymisję ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła oraz podjęcie pilnych rozmów z protestującymi lekarzami". Dezyderat przedstawił przewodniczący Bartosz Arłukowicz. 

 

Jeden lekarz na kilku oddziałach

 

W związku z wypowiadaniem przez lekarzy klauzul opt-out, pozwalających im na pracę powyżej 48 godzin tygodniowo, w grudniu  minister przedstawił projekt rozporządzenia, który wprowadza m.in. "możliwość zaangażowania personelu medycznego w sytuacjach nierównego natężenia realizacji świadczeń (…) w różnych komórkach organizacyjnych świadczeniodawcy".

 

W praktyce oznacza to, że lekarze będą wykonywać świadczenia w tym samym czasie na różnych oddziałach.

 

Minister proponuje także zniesienie przepisu, który wymaga zapewnienia na bloku operacyjnym szpitala przynajmniej jednego etatu lekarza z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii. Zapis proponowany przez resort zobowiązuje świadczeniodawcę do zapewnienia "co najmniej części wymiaru etatu".

 

24 godziny w pracy

 

Lekarze rezydenci usiłują się dowiedzieć od ministra, dlaczego kierowca może przez prowadzić autobus tylko  przez 8 godzin, tyle samo może pracować pilot ), a lekarz "może 24 godziny być na oddziale, na którym leży 70 pacjentów i jeszcze w międzyczasie operować"

 

 

polsatnews.pl, PAP

dro/hlk/paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze