Premier Mateusz Morawiecki przybył do Budapesztu w środę rano. Jego oficjalny program wizyty przewidywał rozmowy, przede wszystkim z premierem Orbanem, dotyczące energetyki, migracji, Inicjatywy Trójmorza i reformy UE. Według powszechnej opinii najważniejsze miały być jednak rozmowy dotyczące stanowiska Węgier ws. uruchomienia wobec Polski artykułu 7 traktatu o Unii Europejskiej.

 

Po spotkaniu z szefem węgierskiego rządu Morawiecki podkreślił, że Polska i Węgry mają wspólne spojrzenie na bieżące problemy. W tym kontekście podkreślił, że środowa rozmowa z Orbanem dotyczyła m.in. Grupy Wyszehradzkiej.

 

"Wierzymy w Europę, wierzymy w wartości europejskie"

 

- Grupa Wyszehradzka jest kluczową częścią Europy środkowej i UE, która daje UE solidny wzrost gospodarczy, bezpieczeństwo, również stabilność polityczną i mocno proeuropejską postawę - powiedział.

 

- Wierzymy w Europę, wierzymy w wartości europejskie, chcemy je razem budować - dodał szef polskiego rządu.

 

Premier Morawiecki podkreślił, że Polska nie zmienia swojej polityki względem migracji. Dodał, że "coraz więcej regulacji poszczególnych państw i wyborów poszczególnych społeczeństw wskazuje, że problem migracji będzie bardzo gorący".

 

"Jesteśmy gotowi pomagać na miejscu"

 

- Wskazówka przechyla się w kierunku naszego podejścia. Czyli tego, żeby państwa narodowe decydowały o tym, kogo przyjmują, kogo nie przyjmują i na jakich zasadach - ocenił Morawiecki.

 

Szef rządu zwrócił uwagę, że Polska przyjęła w ostatnim czasie 1,5 mln obywateli Ukrainy. - Z tego znaczna część to ludzie z terenów wojennych. Szacujemy, że co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób to ludzie, którzy uciekli z tamtych obszarów - dodał.

 

Premier zapewnił, że Polski rząd jest gotowy udzielać pomocy "na miejscu".

 

- Jesteśmy gotowi pomagać na miejscu. Rozumiemy, co to jest solidarność europejska. Dajemy temu wyraz poprzez znaczący wkład do budżetów zajmujących się udzielaniem pomocy migrantom, pomocą na terenach objętych wojną, odbudową szpitali i szkół - zauważył.

 

- To jest decyzja poszczególnych państw, czy chcą przyjąć, czy nie i na tym stanowisku bardzo stanowczo stoimy - oświadczył premier, pytany o unijną koncepcję mechanizmu relokacji.

 

Premier pytany na konferencji o obszary możliwej współpracy z Węgrami wymienił m.in. kwestie energetyczne, w tym budowy interkonektora polsko-słowackiego, który - jak dodał - jest brakującym elementem gazociągu z Polski na Węgry oraz Baltic Pipe.

  

Morawiecki poinformował, że rozmowa z Orbanem dotyczyła też kwestii Trójmorza, a także połączeń kolejowych z Węgier do Polski i Serbii oraz Via Carpatii.

 

Orban: chcielibyśmy, aby Europa pozostała europejska

 

Viktor Orban mówił podczas środowej konferencji prasowej, że kraje Europy Środkowej w ostatnich latach osiągnęły wiele sukcesów gospodarczych. Ocenił, że region ten odgrywa ważną rolę w Unii Europejskiej. - W związku z tym chcemy podkreślać nasze zdanie, nasze opinie. Nasze kraje mają swoje wyobrażenia i wizje co do przyszłości UE - zaznaczył.

 

Zdaniem szefa węgierskiego rządu, UE nie powinna być "imperium". - Jesteśmy przekonani, że jeśli ktoś chce mocnej Europy, a Polska i Węgry chcą, to tylko wtedy możemy to osiągnąć, gdy państwa członkowskie też będą mocna i silne. Tam gdzie państwa członkowskie są słabe, to i Europa jest słaba - oświadczył.

 

Orban przekazał ponadto, że część rozmów z premierem Mateuszem Morawieckim "była na poziomie filozoficznym". - Chcielibyśmy, aby Europa pozostała europejska i dlatego odrzucamy migrację. Uważamy, że ważne jest umocnienie rodzin. Jesteśmy przekonani, że umacniając chrześcijańskie korzenie Europy, możemy umocnić całą Europę - powiedział.

 

"Kraje środkowej Europy nie proszą o pieniądze u Niemców"

 

Premier Węgier mówił m.in. o potrzebie "samodzielnej siły gospodarczej" regionu Europy Środkowej, której warunkiem są gospodarki narodowe.

 

- W minionych latach udowodniliśmy to w Europie Środkowej, że między światem rosyjskim a niemieckim jest region, który jak dostanie szanse na handel, na inwestycje, na pracę, na rozwój, jest w stanie stanąć na własne nogi pod względem gospodarczym - zauważył Orban.

 

Jak zaznaczył, region ten nie jest zainteresowany życiem "z niemieckich pieniędzy".

 

- Kraje środkowej Europy nie proszą o pieniądze u Niemców, żeby to oni rozwiązali nasze problemy; nie, my chętnie przyjmiemy inwestycje, ale my nie będziemy wymyślać jakichś cwanych sposobów, żeby w jakiś sposób zdobyć niemieckie pieniądze, my chcemy stać na własnych nogach - podkreślił węgierski premier.

 

- Jesteśmy zdolni już teraz, udowodniliśmy to w ostatnich latach, do utworzenia silnego środkowoeuropejskiego regionu, który ma własny potencjał gospodarczy - dodał. Orban zwrócił w tym kontekście uwagę, że Niemcy mają większy poziom handlu z V4 niż z Francją.

 

Orban: rozszerzenie V4 byłoby ryzykiem

 

Pytany po spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim o perspektywy współpracy V4 z Austrią, Orban oświadczył, że nie ma planów poszerzenia Grupy. Za jedną z największych zalet V4 uznał to, że tworzące ją kraje są podobne historycznie, kulturalnie i pod względem rozwoju gospodarczego

 

- Jesteśmy w jednej kategorii - powiedział. Ocenił, że jakiekolwiek rozszerzenie V4 byłoby ryzykiem dla skuteczności Grupy.

 

Jednak - dodał - przywódcy państw V4 rozważają, jak utrzymując spójność Grupy, nawiązać kontakty z zainteresowanymi krajami, np. Austrią. Zastrzegł, ze nie chce podawać szczegółów przed wizytą w tym kraju.

 

Ocenił, że Austria, (w której do koalicji rządowej weszli przedstawiciele prawicowo-populistycznej Austriackiej Partii Wolności (FPOe), jest przykładem na to, że w Europie demokracja została przywrócona i działa. "Ponieważ Austriacy nie chcą imigrantów więc wybrali sobie rząd, który też nie chce imigrantów" - powiedział.

 

PAP