Dwuosobowy patrol nie zdołał jednak powstrzymać tłumu, który według doniesień francuskich mediów mógł liczyć nawet do 300 osób. Nieuzbrojona policjantka została przewrócona, a potem dotkliwie pobita i skopana.
 
 
Wywrócili radiowóz
 
Świadkowie filmowali całe zajście. Nagrania zostały później umieszczone w mediach społecznościowych.

 

Drugi policjant próbował użyć gazu łzawiącego, jednak również został pobity. Sprawcy wywrócili radiowóz do góry nogami, a potem zbiegli.

 

 

W wyniku starć z tłumem policjantka ma obrażenia twarzy, a jej kolega złamany nos. Oboje zostali przetransportowani do szpitala - poinformowała agencja dpa.

 

"Służby będą wspierały prawo"

 

Według AFP pobicie policjantów "wywołało falę oburzenia we Francji". Do sprawy odniósł się prezydent Emmanuel Macron. - Winni tchórzliwego i zbrodniczego linczu na policjantce, która pełniła służbę 31 grudnia, zostaną złapani i ukarani - zapowiedział.

 

- Służby będą wspierały prawo. Szacunek dla policjantów i pełne wsparcie dla funkcjonariuszy, którzy są atakowani w tak niski sposób - mówił Macron.

 

 

Miało spłonąć ponad tysiąc samochodów

 

W poniedziałek minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb odwiedził posterunek policji w Champigny-sur-Marne i potępił akt agresji wobec policjantów. Poinformował też, że rozmawiał przez telefon z ranną policjantką.

 

Do tej pory aresztowano dwóch członków młodzieżowej bandy. Nie jest jednak jasne, czy brali oni udział w pobiciu funkcjonariuszy.

 

Jak informuje "Le Monde", w trakcie sylwestrowej nocy w wielu miejscach Francji doszło do zamieszek, a na ulicach spłonęło ponad tysiąc samochodów.

 

W sumie ośmiu policjantów i trzech wojskowych zostało rannych we Francji w nocy z niedzieli na poniedziałek - podało francuskie MSW. 

 

lemonde.fr, dailymail.co.uk, polsatnews.pl