Nowaczyk pytany, czy na 10 kwietnia będzie gotowy raport z prac podkomisji smoleńskiej, odpowiedział że do tego czasu zostaną przygotowane materiały, których opracowanie członkowie podkomisji są w stanie zakończyć.

 

- Będzie gotowy raport, nazwałbym go technicznym, gdzie pewne dodatkowe rzeczy będą musiały być dopisane później - powiedział Nowaczyk.

 

Jako przykład informacji, które będą musiały zostać dopisane później, wymienił m.in. te pochodzące z ekshumacji, mających zakończyć się na wiosnę, a wyniki z nich będą znane kilka miesięcy później oraz prowadzonych obecnie doświadczeń.

 

- Natomiast szczegółowe raporty podpisane już i opieczętowane być może pojawią się trochę później, ale ja mam nadzieję, że taki raport techniczny, który będzie już próbą całościowego podsumowania tej katastrofy będzie gotowy około tego 10 kwietnia - podkreślił Nowaczyk.

 

"Nie ma śladu uderzenia w brzozę"


– Skrzydło składa się z paru części. Przed skrzydłem, przy lądowaniu wysuwa się taka część – skrzela. To jest pierwsza część skrzydła, która musiałaby uderzyć w drzewo. W wyniku bardzo szczegółowych prac, setek zdjęć, odnaleźliśmy wszystkie fragmenty tego slotu – powiedział Nowaczyk.

 

- Złożyliśmy je razem i tam nie ma miejsca przez które mogłaby przejść brzoza. Nie ma śladu uderzenia w brzozę. To znaczy, że ten slot musiał być zniszczony wcześniej. Na to mamy jeszcze parę innych dowodów, ale ten jest dowodem decydującym. Od tego momentu możemy mówić, że to nie brzoza zniszczyła to skrzydło, tylko że zdarzyło się to w wyniku zupełnie innej przyczyny – dodał.

 

Samolot rozerwany eksplozjami w kadłubie


10 kwietnia 2017 r. podkomisja, powołana w lutym 2016 r. przez ministra obrony Antoniego Macierewicza, przedstawiła swoje wnioski z badania katastrofy. Według podkomisji, samolot został rozerwany eksplozjami w kadłubie, centropłacie i skrzydłach, a destrukcja lewego skrzydła rozpoczęła się jeszcze przed przelotem nad brzozą.

 

Zdaniem szefa MON, instytucje państwowe, które wcześniej badały katastrofę smoleńską, nie dopełniły podstawowych obowiązków, a decyzje w tej sprawie miały charakter polityczny.

 

W latach 2010-11 katastrofę smoleńską zbadała Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczącym był ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie, komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja wskazała też na nieprawidłową pracę kontrolerów ze Smoleńska. Podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

 

PAP, Telewizja Republika