Strażnicy Tatrzańskiego Parku Narodowego twierdzą, że wiele osób, które stały w kolejce piły m.in. piwo i grzane wino. Gdy turystom przekazano informację, że zjedzie jedynie 200 osób, część zgromadzonych obrzuciła strażników wyzwiskami.

 

Mimo informacji o tym, że ostatni zjazd zaplanowany jest na godz. 17, turyści nie chcieli schodzić pieszo. Przez cały czas do kolejki dochodzili następni ludzie. Jeden z mężczyzn po tym, gdy dowiedział się, że ani on, ani jego żona nie zmieszczą się do sań, zaoferował strażnikom łapówkę, aby ci, zwieźli go samochodem służbowym.

 

Gdy usłyszał odmowę, zaczął im ubliżać i prowokować do bójki. Edward Wlazło, komendant Straży TBN przyznał, że z takim chamstwem i wulgaryzmami spotkał się po raz pierwszy.

 

Strażnicy nie chcieli jednak, aby powtórzyła się sytuacja z drugiego dnia świąt i postanowili zwieźć wszystkich turystów. Ostatnie sanie wyruszyły w stronę Palenicy Białczańskiej o 17.20.

 

Bijatyka przed schroniskiem

 

W ostatni dzień roku, tuż po północy kamery monitoringu TPN zarejestrowały jeszcze jeden incydent.

 

Audi na śląskich numerach rejestracyjnych, podjechało przed schronisko. Wysiadło z niego kilku mężczyzn. Po chwili między nimi doszło do bijatyki. Pracownik schroniska zawiadomił policję.

 

Funkcjonariusze zatrzymali auto do kontroli dopiero na drodze wiodącej do Palenicy. Okazało się, że jeden z mężczyzn jest poszukiwany. 29-latek miał do odbycia karę 9 miesięcy pozbawienia wolności.

 

24th.pl