Do zabójstwa doszło latem 2016 r. w Koszalinie. 50-letnia Elżbieta R. przyjechała z Białegostoku, by spotkać się z 42-letnim Piotrem R., z którym wcześniej przez kilka miesięcy korespondowała przez internet.

 

R. zabił kobietę na pierwszym ich wspólnym spacerze. Doszło do kłótni, podczas której zadał jej dwa ciosy nożem w brzuch. - Elżbieta R. zmarła kilka minut później na jego rękach - mówił podczas uzasadniania wyroku przewodniczący składu orzekającego, sędzia Robert Mąka.

 

42-latek ukrył ciało w krzakach przy mało uczęszczanej drodze. Przykrył je plastikową folią, co przyspieszyło ich rozkład. To dlatego, kiedy kilka tygodni później znalazł je przypadkowy przechodzień, było w stanie rozkładu, co utrudniało identyfikację ofiary.

 

Klucze "kluczem" do odnalezienia zabójcy

 

Punktem zaczepienia śledczych były jedynie buty i bluzka, które miała na sobie zamordowana, a także znalezione przy niej klucze.

 

Te, jak się okazało pasowały do jednych drzwi mieszkania w Białymstoku. Zawartość komputera należącego do Elżbiety R. pomogła dotrzeć do Piotra R.

 

W trakcie procesu mężczyzna zmieniał zeznania. Próbował wycofać się ze sprawstwa i winą za śmierć Elżbiety R. obarczyć kolegę.

 

"Brakuje argumentów, by sięgnąć po karę 25 lat więzienia"

 

Sąd Okręgowy w Koszalinie uznał go w czwartek za winnego zabójstwa i skazał go na 15 lat pozbawienia wolności.

 

- Nie ma żadnych dowodów, które pozwoliłyby przyjąć, że Piotr R., idąc w miejsce, w którym doszło do zabójstwa, już wiedział, że ta kobieta zginie. Brakuje argumentów, by sięgnąć po karę 25 lat pozbawienia wolności - mówił sędzia Mąka.

 

Dodał też, że oskarżony nie przyznał się do zabójstwa. - Ale to nie jest tak, że oskarżony ma prawo kłamać. A już niedopuszczalnym jest to, co pan zrobił - powiedział sędzia Mąka, zwracając się do skazanego i odnosząc się do próby zrzucenia winy osobę, która nie miała z czynem nic wspólnego.

 

Prokuratura nie wyklucza apelacji

 

Ze względu na to, że Piotrowi R. udowodniono również kilka kradzieży, do których się przyznał, sąd wymierzył mu karę łączną 18 lat pozbawienia wolności.

 

Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura nie wyklucza złożenia apelacji.

 

PAP, polsatnews.pl