Marszałek Senatu był pytany w czwartek o środową decyzję KE w sprawie uruchomienia art. 7.1 traktatu unijnego wobec Polski oraz o zarzuty opozycji, że Polska, która do niedawna była prymusem w Unii Europejskiej, teraz jest wytykana przez Komisję.


Jak zapewnił Karczewski, sprawy europejskie są istotne, "ale dla nas, rządzących, a przede wszystkim dla Polaków są istotne sprawy, które dzieją się w Polsce". - Zawsze będziemy dbali w pierwszej kolejności o sprawy polskie - powiedział Karczewski.

 

Jego zdaniem decyzja KE jest polityczna i "tak naprawdę nie doprowadzi do niczego". - Nie stracimy żadnych środków, nie będzie żadnych sankcji. To jest tylko i wyłącznie gest i krok polityczny. Krok, z którego cieszą się jedynie politycy opozycji, którzy zabiegali o to, łącznie z Donaldem Tuskiem - mówił Karczewski.

 

Karczewski: my sobie z tym poradzimy


Podkreślił, że decyzja Komisji jest "zła, niepotrzebna, nietrafna"; nazwał ją "aktem skierowanym przeciwko polskiemu rządowi, przeciwko Polsce". - Ale my sobie z tym poradzimy. Wprowadzamy zamiany, które zresztą są również znane z innych krajów europejskich - zaznaczył. Jak mówił, rozwiązania dotyczące Sądu Najwyższego, KRS, Trybunału Konstytucyjnego są znane i stosowane w innych krajach europejskich.


Komisja Europejska zdecydowała w środę o uruchomieniu art. 7.1 traktatu unijnego wobec Polski. Wiceszef Komisji Frans Timmermans, który poinformował o tej decyzji, podkreślił, że KE daje Polsce trzy miesiące na wprowadzenie rekomendacji dotyczących praworządności. Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska poinformowała w środę, że premier Morawiecki odpowiada pozytywnie na zaproszenie wystosowane przez przewodniczącego KE Jean-Claude'a Junckera i weźmie udział 9 stycznia w rozmowach z szefem KE.


PAP