Odsłonięto pomnik ofiar zamachu terrorystycznego w Berlinie. Niemiecki minister przeprasza za błędy rządu

Świat

Z udziałem kanclerz Niemiec Angeli Merkel odsłonięto we wtorek w Berlinie pomnik ofiar zamachu, w którym rok temu zginęło 12 osób. Ich nazwiska, w tym polskiego kierowcy Łukasza Urbana, uwiecznione zostały na schodach prowadzących do kościoła Gedaechtniskirche.

Integralną częścią pomnika jest szczelina przecinająca plac, na którym doszło do zamachu, wypełniona złocistym metalem. Metalowa "blizna" ma symbolizować trwałe ślady, jakie zamach pozostawił na rodzinach ofiar i osób, które ucierpiały podczas ataku tunezyjskiego terrorysty.

 

Krewni ofiar uczestniczyli w dokończeniu prac nad 17-metrową wstęgą, wsuwając do pieca formy z metalem, który potem specjaliści po roztopieniu wlewali do utworzonej wcześniej szczeliny.

 

Plac i schody z nazwiskami ofiar usłane były białymi różami.

 

Burmistrz Berlina Michael Mueller powiedział, że zamach był "ciosem w człowieczeństwo". Jak podkreślił, zamachowiec nie osiągnął swego celu, ponieważ mieszkańcy Berlina nie dopuścili do tego, by terroryzm i nienawiść zapanowały nad ich życiem.

 

W uroczystości na Breitscheidplatz nieopodal dworca kolejowego ZOO uczestniczyło około 120 osób - rodziny ofiar, poszkodowani i ratownicy.

 

Minister przeprasza za błędy

 

Minister sprawiedliwości Niemiec Heiko Maas przyznał we wtorek, że niemiecki rząd nie był w wystarczającym stopniu przygotowany do otoczenia opieką osób poszkodowanych rok temu w zamachu terrorystycznym w Berlinie, i przeprosił za popełnione błędy.

 

"Nie byliśmy wystarczająco przygotowani na następstwa takiego zamachu terrorystycznego dla poszkodowanych. Mogę jedynie przeprosić za to ofiary i ich rodziny" - napisał Maas w stanowisku opublikowanym we wtorek w dzienniku "Tagesspiegel".

 

Zadaniem polityków w demokratycznym państwie prawa jest "uczenie się na błędach" i odpowiedzialność wobec ofiar terroryzmu - dodał polityk SPD. Zastrzegł, że w ustroju demokratycznym niemożliwe jest zapewnienie "absolutnego bezpieczeństwa". Jego zdaniem konieczna jest "społeczna ofensywa" przeciwko radykalnemu islamizmowi.

 

Pochodzący z Tunezji terrorysta Anis Amri 19 grudnia 2016 roku zastrzelił w Berlinie polskiego kierowcę Łukasza Urbana i wjechał jego 40-tonową ciężarówką na świąteczny jarmark na śródmiejskim placu Breitscheidplatz, zabijając tam 11 osób i raniąc ponad 70. Udało mu się zbiec do Włoch, gdzie w cztery dni po zamachu zginął w wymianie ognia z policją.

 

"Oburzające" wskazówki dla rodzin ofiar

 

W pierwszą rocznicę zamachu na Breitscheidplatz odbędą się upamiętniające ofiary zamachu uroczystości z udziałem krewnych ofiar i osób, które ucierpiały podczas ataku. W południe odsłonięty został pomnik z nazwiskami wszystkich zabitych.

 

Dziennik "Bild" cytuje w wydaniu wtorkowym fragment pisma władz Berlina do uczestników uroczystości. Urzędnicy napominają w nim rodziny zabitych i poszkodowanych, że udając się na uroczystość, powinni korzystać z publicznego transportu, gdyż koszty dojazdu taksówką nie zostaną im zwrócone. Zdaniem "Bilda" te i inne wskazówki są "oburzające".

 

Śledztwo wykazało, że niemieckie instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo popełniły wiele kardynalnych błędów w postępowaniu z przebywającym od 2015 roku na terenie Niemiec Tunezyjczykiem. Pomimo istniejących przesłanek nie umieszczono go w areszcie i nie deportowano do kraju pochodzenia, co pozwoliłoby uniknąć zamachu.

 

W liście otwartym opublikowanym przez tygodnik "Der Spiegel" rodziny ofiar zamachu zarzuciły Merkel, że swoim postępowaniem przyczyniła się do tej tragedii, a po ataku nie wykazała zainteresowania losem rodzin poszkodowanych. Zdaniem rodzin rząd Merkel popełnił błędy w polityce migracyjnej i wykazał się "polityczną bezczynnością" wobec zagrożeń.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze