Ten "automatyczny antyterrorysta" to kolejny robot, który wesprze pracę pirotechników przy rozpoznaniu i neutralizacji niebezpiecznych ładunków. Robot, którego pełna nazwa brzmi "robot pirotechniczny IBIS - PIAP", wpłynie nie tylko na bezpieczeństwo portu lotniczego, ale na bezpieczeństwo wszystkich pasażerów oraz funkcjonariuszy.

 

Robot udźwignie do 50 kg

 

Robot to polska produkcja: waży 315 kg, może pracować na bateriach akumulacyjnych ponad 4 godziny; ma wielofunkcyjny wysięgnik - wyciągane na długość trzech metrów ramię; może udźwignąć ładunek o wadze około 50 kg. Jest sterowany bezprzewodowo, ma sześć kół i może jeździć z prędkością 10 km na godzinę. Jest w stanie odciągnąć z miejsca zdarzenia rannego pirotechnika, lub odholować samochód, który stanowi potencjalne zagrożenie.

 

- Urządzenie powstało w wyniku projektu badawczego - jego budowa "od zera" zajęła dwa lata badań, a sama realizacja-produkcja to kilka miesięcy. Jego sterowanie jest w pełni zdalne - ze stanowiska operatorskiego: operator ma na ekranie do dyspozycji obrazy czterech kamer i przyciski, którymi steruje urządzeniem trochę tak, jak w grze komputerowej. Kontroluje wszystkie ruchy robota, ma również odczyty z jego czujników" - powiedział dyrektor Przemysłowego Instytutu Automatyki i Pomiarów prof. Piotr Szynkarczyk.

 

Opisując to urządzenie Szynkarczyk dodał: "Scenariuszy działań z użyciem robota jest kilka: kamera rentgenowska pozwala najpierw prześwietlić walizkę i rozpoznać stan zagrożenia podejrzanej paczki, a następnie dochodzi najczęściej do odholowania podejrzanego obiektu w miejsce gdzie jest niszczone za pomocą wyrzutnika pirotechnicznego, strzelającego do podejrzanej paczki wodą pod bardzo dużym ciśnieniem. Woda de facto uniemożliwia eksplozję, bo ładunek jest rozrywany na strzępy zanim do eksplozji dojdzie".

 

Dodatkowe urządzenie

 

Komendant karpackiego oddziału Straży Granicznej ppłk Stanisław Laciuga podkreślił, że robot będzie doskonałym uzupełnieniem posiadanego już sprzętu, jak: przenośna prześwietlarka rentgenowska, kombinezony antywybuchowe i inne urządzenia wspomagające pracę pirotechnika w neutralizacji zagrożeń kwalifikowanych jako zagrożenia o charakterze bombowym.

 

- Prawie co drugi dzień dochodzi do sytuacji zagrożeń tego typu. Są to zwykle pozostawiane bez opieki bagaże. Ale do każdego zdarzenia podchodzimy tak samo poważnie i odpowiedzialnie, bo ewentualna nonszalancja z naszej strony mogłaby spowodować katastrofalne dla wszystkich skutki - powiedział komendant Laciuga.

 

W zeszłym roku funkcjonariusze reagowali na lotnisku w Balicach 159 razy, a do grudnia tego roku było już 141 interwencji. Oprócz urządzeń i robota straż graniczna w Krakowie ma do dyspozycji specjalnie wyszkolone psy, szkolone w Ośrodku Szkoleń Specjalistycznych w Lubaniu.

 

Zapomniana walizka oznacza interwencję

 

- Stój na straży swych bagaży - ta zasada powinna obowiązywać wszystkich - zawsze i wszędzie. Każda zapomniana walizka powoduje interwencję. Za każdym razem angażowana jest co najmniej 6-osobowa ekipa interwencyjna straży, choć w większości w bagażu nie ma nic groźnego, a zostają pozostawione z powodu emocji, roztargnienia, czy zaaferowania podróżą i spotkania z rodziną - powiedziała Komendant Placówki Straży Granicznej w Krakowie-Balicach ppłk straży granicznej Katarzyna Jurkowska.

 

Urządzenie zostało zakupione w grudniu za ponad 1 mln zł z rezerwy celowej budżetu państwa.

 

- Robot został zakupiony ze środków rządowych - wygospodarowanych w budżecie wojewody. Ten zakup wpisuje się znakomicie w program modernizacji służb - realizowany przez MSW. Przypomnę, że już ponad 9 mld zł zostało przeznaczone na modernizację służb w najbliższym czasie. Statystyki podają, że 89 proc. Polaków czuje się bezpiecznie - jeśli tak jest, to także i dlatego, że nasze służby są profesjonalne oraz ponieważ dysponują doskonałym sprzętem do chronienia obiektów, lotnisk i granic - powiedział na konferencji w Krakowie-Balicach Wojewoda Małopolski Piotr Ćwik.

 

PAP