Jak mówił Szymczyk, policjanci podejmujący działania nie mieli informacji o tym, że sprawcy posiadają broń palną; zakładali jednak, iż mogą mieć broń; a także - biorąc pod uwagę "doświadczenia z innych zdarzeń związane z włamaniami do bankomatów, gdzie stosowano m.in. materiały wybuchowe", dowodzący zdecydowali "o konieczności użycia pododdziału antyterrorystycznego, żeby zapewnić jak największe bezpieczeństwo przy zatrzymaniu tych osób.

 

Nie widziano potrzeby użycia snajperów

 

Odpowiadając na pytanie dziennikarzy o to, czy użycie antyterrorystów będzie od teraz działaniem standardowym, Szymczyk odpowiedział, że "standardowym działaniem policji jest profesjonalne przygotowanie do każdej realizacji sprawy".

 

Jak mówił, policjanci, którzy prowadzili akcję zatrzymania sprawców włamania do bankomatu nie widzieli potrzeby użycia snajperów.

 

- W pododdziale antyterrorystycznym oczywiście dysponujemy funkcją snajperów, natomiast takiego założenia w tym wariancie działań nie było. Nie było snajpera przewidzianego do wykorzystania, tzw. strzelca specjalnego, ponieważ planujący te działania policjanci nie widzieli takiej potrzeby - powiedział Szymczyk, który wraz z ministrem Mariusze Błaszczakiem pojawił się w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu, gdzie odwiedził rannego w strzelaninie policjanta.

 

- Jeżeli pojawi się nawet domniemane przypuszczenie, że sprawcy mogą stanowić zagrożenie dla interweniujących policjantów, zawsze będziemy podejmować adekwatne środki do tego zagrożenia - mówił komendant główny policji.

 

Kontrola z KGP

 

- Na chwilę obecną z tych wstępnych materiałów, które udało się zgromadzić i ze wstępnego sprawozdania, które mi przedstawiono, my nie definiujemy jakichś poważnych błędów w planowaniu i przygotowaniu tych działań - dodał.

 

Poinformował, że na miejscu działał zespół kontrolny z Komendy Głównej Policji. - Dzisiaj w oparciu o opinie funkcjonariuszy i kierownictwa Biura Operacji Antyterrorystycznych przygotowywany jest raport - podał szef KGP.

 

- Wszystko będzie w tej chwili badane w ramach prowadzonego postępowania przygotowawczego, które się toczy pod nadzorem prokuratury"- powiedział.

 

Opinię szefa policji o braku błędów w organizacji akcji podziela nadzorujący policję wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński.

 

- Jeżeli chodzi o pełną, szczegółową ocenę przebiegu tego zdarzenia, za wcześnie jest o tym mówić. Takiej oceny dokonuje się po każdej podobnej sytuacji, nawet dużo mniej tragicznej w skutkach. Ta ocena wymaga analizy dokumentów, tego, jak akcja była planowana, co policja wiedziała, jakie miała rozpoznanie i czy w sposób prawidłowy zaplanowała działania - poinformował Zieliński.

 

Dodał, że należy "wyciągnąć wnioski na przyszłość, żeby zwiększyć jeszcze skuteczność i bezpieczeństwo funkcjonariuszy, bo ono jest wartością podstawową".

 

Nie wiedzą jeszcze jakiej amunicji użyto

 

Szymczyk, pytany był przez dziennikarzy czy sprawca użył broni z "większym kalibrem niż standardowy".

 

- W tej chwili zebrany materiał dowodowy nie pozwala, żeby wypowiedzieć się, jakiego rodzaju była to amunicja - powiedział Szymczyk.

 

Stacja RMF FM podała, że strzelający do policjantów napastnik używał karabinka kałasznikowa o kalibrze 7,62 mm, tj. broni znacznie potężniejszej niż którykolwiek z produkowanych współcześnie karabinków. Niosący tarczę funkcjonariusz miał przyjąć na nią sześć pocisków oraz zostać raniony w udo.

 

Obecny na konferencji szef MSWiA Mariusz Błaszczak zapewnił, że resort "zrobi wszystko, żeby policjanci ranni w strzelaninie jak najszybciej wrócili do służby".

 

Błaszczak powiedział dziennikarzom, że rozmawiał telefonicznie z drugim policjantem, który jest w szpitalu w Poznaniu. Podkreślił, że obaj są pod troskliwą opieką lekarzy. Najlżej ranny z funkcjonariuszy został wypisany już do domu.

 

"Zdeterminowani do tego, żeby wrócić do służby"

 

- Usłyszałem od policjantów, że są zdeterminowani do tego, żeby wrócić do służby. Podziękowałem obu policjantom za ich postawę. To jest niezwykle ważne. Oni zrobili, co trzeba. Ten bandyta był bezwzględny. Trzeba pamiętać o zagrożeniu, jakie stanowił dla zwykłych ludzi. Cała grupa realizacyjna zachowała się właściwie - powiedział Błaszczak.

 

- Zrobimy wszystko żeby policjanci ranni w strzelaninie jak najszybciej wrócili do służby - powiedział.

 

Minister odwiedził w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu antyterrorystę rannego w strzelaninie w Wiszni Małej.

 

Lekarze z USK poinformowali, że stan policjanta postrzelonego w biodro jest stabilny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo i jest on przygotowywany do zabiegu chirurgicznego. Nie podali, kiedy będzie on operowany i nie chcieli podawać szczegółów medycznych, gdyż obowiązuje ich tajemnica lekarska.

 

"Pacjent ma ranę postrzałową biodra i musimy na podstawie badań ocenić w jakim najlepszym momencie operacja może zostać wykonana. Musimy zaopatrzyć złamanie kości oraz uszkodzonego nerwu, bo mamy też powikłanie neurologiczne. Dokładnej daty operacji nie mogę podać, bo przy ranie postrzałowej musimy ocenić ryzyko ewentualnej infekcji" - mówił prof. Jerzy Gosk, szef Kliniki Urazowej i Chirurgii Ręki w USK.

 

Jak poinformowano, ranny policjant ma 30 lat, od pięciu służy w policji, a od dwóch w oddziale antyterrorystycznym.

 

Błaszczak dodał, że rozmawiał telefonicznie z drugim policjantem, który jest w szpitalu w Poznaniu. Przebywający w poznańskim szpitalu ranny w rękę policjant ma 40 lat i jest w służbie od 14 lat. Obecnie pracuje w pionie kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

W sumie obrażenia odniosło trzech policjantów, a jeden zginął.

 

 

PAP, RMF FM