W niedzielę ich wypuszczenia żądało 10 tys. muzyków i chórzystów, którzy przy barcelońskim Placu Hiszpańskim dali koncert muzyki z całego świata przeplatanej utworami katalońskich kompozytorów.

 

Głównym celem nietypowego protestu było żądanie uwolnienia ośmiu członków zdymisjonowanego rządu Katalonii Carlesa Puigdemonta oraz aktywistów ruchu niepodległościowego Jordiego Sancheza i Jordiego Cuixarta.

 

Kilkadziesiąt tysięcy słuchaczy skandowało hasła: “Wolność!”, “Niech żyje republika!”, “Chcemy demokracji!”, a także “Uwolnić więźniów politycznych!”.

 

"Niepodległość jest w naszych rękach"

 

Uczestniczący w proteście Raul Miguel powiedział, że większość jego znajomych popierających niepodległość regionu chce wziąć udział w przedterminowych wyborach do katalońskiego parlamentu, zaplanowanych przez Madryt na 21 grudnia.

 

- Wśród osób popierających separatyzm panuje duża determinacja. Mamy świadomość, że pełne urzeczywistnienie niepodległości jest w naszych rękach. Obawiamy się jedynie, czy Madryt zaakceptuje wyniki głosowania, jeśli większość w parlamencie zdobędą partie proniepodległościowe - powiedział Raul Miguel.

 

Sobotni koncert

 

W sobotę wieczorem w Barcelonie odbył się też inny koncert, który był apelem do Madrytu o uwolnienie ministrów katalońskiego rządu oraz Sancheza i Cuixarta. Na olimpijskim stadionie Lluis Companys w dzielnicy Sants-Montjuic w “Koncercie na rzecz Wolności” wzięło udział około 50 tys. osób.

 

Po publikacji 28 października przez Madryt przepisów ograniczających autonomię Katalonii zdymisjonowany został gabinet Carlesa Puigdemonta. 2 listopada sąd w Madrycie zarządził aresztowanie dziewięciu jego ministrów. Dzień później sąd wydał zgodę na Europejski Nakaz Aresztowania wobec przebywających w Belgii Puigdemonta oraz innych czterech jego ministrów.

 

PAP/EPA/Enric Fontcuberta

 

 PAP