Komisja Europejska wszczęła postępowanie w tej sprawie wobec Polski pod koniec lipca, ale jego dwa etapy polegające na wymianie korespondencji i argumentów między Warszawą a Brukselą nie przyniosły żadnych rezultatów, nie przekonały unijnych urzędników. W Komisji Europejskiej nadal istnieje przekonanie, że ustawa o ustroju sądów powszechnych jest niezgodna z prawem UE  (art. 157 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej i dyrektywą w sprawie równości płci w dziedzinie zatrudnienia) ze względu na wprowadzenie odmiennego wieku emerytalnego dla kobiet (60 lat) i mężczyzn (65 lat) sprawujących urząd sędziowski.


Zdaniem Brukseli stanowi to dyskryminację ze względu na płeć. Komisja Europejska ma też zastrzeżenia do uprawnienia ministra sprawiedliwości  (do uznaniowego przedłużania kadencji sędziów, którzy osiągnęli wiek emerytalny, odwoływania i powoływania przez niego prezesów sądów). Frans Timmermans przestrzegał na jednej z debat na temat sytuacji w Polsce  w Parlamencie Europejskim, że "podważy to niezależność polskich sądów, co jest niezgodne z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE) w związku z art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej"


"Bomba atomowa" uzależniona od opinii Komisji Weneckiej


Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, który zajmuje się procedurą kontroli praworządności w Polsce w czasie ostatniej rozmowy z naszą korespondentką z Brukseli  tłumaczył również, że "Komisja Europejska czeka z przejściem do ostatniego etapu procedury na opinię Komisji Weneckiej". Ten organ doradczy Rady Europy już w najbliższy piątek na swoim posiedzeniu plenarnym ponownie zajmie się reformą polskiego sądownictwa.


Komisja Wenecka ma wydać dwie opinie: jedną o  procedowanych obecnie przez polski Sejm ustaw o SN i KRS, a drugą o przyjętych i stosowanych zmianach w przepisach o prokuraturze. Jeśli Komisja Wenecka negatywnie oceni proponowane zmiany w polskim sądownictwie, to Komisja Europejska, kierując się tą opinią  może wnioskować o uruchomienie art.7 wobec Polski. Do jego uruchomienia w pierwszej części, polegającej na uznaniu, że w kraju  istnieje poważne ryzyko zagrożenia praworządności, wymagana jest zgoda 22 z 28 unijnych państw.


Według informacji korespondentki Polsat News, od dyplomatów w Brukseli "Timmermans ma wstępną zgodę na ten krok od wymaganej liczby unijnych stolic". Do uruchomienia drugiej części art. 7 czyli nałożenia na kraj sankcji wymagana jest jednomyślność, dlatego podjęcie tych "atomowych" działań wobec Polski, że względu na obronę jaką deklarują od dawna Węgry jest mało prawdopodobne.


Możliwe kolejne postępowanie i 100 tys. euro kar dziennie


Choć unijny Trybunał w swoim postanowieniu z 20 listopada dał Polsce 15 dni na przekonanie Komisji Europejskiej, że wycinka Puszczy Białowieskiej, zgodnie z jego tymczasowym nakazem została wstrzymana, (termin upływa już w najbliższy wtorek, 5 grudnia - red.) to jak dowiedziała się korespondentka Polsat News do  Komisji Europejskiej wciąż nie dotarły Brukseli z Warszawy żadne dowody ani oficjalne dokumenty, które mogłyby zapobiec karom.


- Jeśli pismo z Polski nie dotrze do Brukseli do wtorku, lub zawarte w nim informacje nie przekonają co do tego, że w Puszczy wstrzymano wycinkę, to Komisja Europejska w ciągu kolejnych kilku czy kilkunastu dni zażąda nowego postępowania - powiedział korespondentce Polsat News urzędnik KE.


Jeśli Trybunał przyzna wówczas znów rację Komisji, stwierdzając, że wycinka jest kontynuowana, to nakaże Polsce zapłatę na rzecz Komisji kary w wysokości co najmniej 100 tys. euro dziennie.


Polsat News