CBA w domu byłego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej. "Zajrzeliśmy przy okazji"

Polska
CBA w domu byłego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej. "Zajrzeliśmy przy okazji"
cba.gov.pl/Zdj. ilustracyjna

Do drzwi warszawskiego domu prof. Pawła Machcewicza zapukali dwaj funkcjonariusze CBA z Gdańska. - Wypytywali syna, od jak dawna jestem za granicą i kiedy będę w Polsce - napisał w mailu do dziennikarzy Machcewicz. Jego synowi mieli powiedzieć, że "byli w pobliżu i zajrzeli przy okazji". Postępowanie CBA dotyczy rzekomego działania na szkodę muzeum. "To standardowe działanie" - oświadczyło CBA.

W kwietniu miasto Gdańsk rozwiązało aneksem podpisaną w 2009 roku umowę o współpracy  z Muzeum II Wojny Światowej, dot. również wystawy na Westerplatte. Aneks podpisał ówczesny szef muzeum prof. Machcewicz.

 

Obecny dyrektor muzeum dr Karol Nawrocki uważa, że rozwiązanie umowy odbyło się ze szkodą dla kierowanej przez niego instytucji, bo przedstawiciele muzeum nie mogą teraz realizować na Westerplatte swoich działań.

 

CBA przyszło po umowę 

 

To właśnie Nawrocki, co przyznał w oficjalnym oświadczeniu, złożył zawiadomienie do prokuratury. Ta z kolei wysłała do urzędu miasta kilku agentów CBA, którzy zabezpieczyli umowę.

 

W połowie listopada zeznania złożył prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

 

Jak wyjaśnił, umowa "nie niosła skutków ani prawnych, ani finansowych. Ta umowa też nie obiecywała Muzeum II Wojny Światowej przekazywania żadnych gruntów w użyczenie czy w dzierżawę. Natomiast - niezależnie od tej umowy - Miasto Gdańsk użyczało i nie wyklucza użyczać gruntów na cele ekspozycji plenerowych na terenie Westerplatte".

 

"Rozmawia przez prokuraturę i donosy"

 

"Umowę tę podpisywałem z Muzeum II Wojny Światowej pod przewodnictwem profesora Machcewicza. Z chwilą połączenia fikcyjnego Muzeum Westerplatte i Pola Bitwy z Muzeum II Wojny Światowej Machcewicza, przestało istnieć to muzeum, z którym ja podpisywałem tę umowę. Powstał całkiem nowy byt prawny. Moje rozwiązanie tej umowy o współpracy było podyktowane tym, że nie wiedziałem wtedy jaki układ programowy, personalny, będzie kierować nowym Muzeum II Wojny Światowej" - powiedział Adamowicz 14 listopada po przesłuchaniu w prokuraturze.

 

Jak dodał, "zresztą moja intuicja się potwierdziła, bo obecny dubler, nowe Muzeum II Wojny Światowej, ani razu też nie złożył prezydentowi wizyty, nie przedstawił żadnych programów działania. Rozmawia poprzez prokuraturę, poprzez donosy, poprzez media, co niedobrze merytorycznej działalności tego muzeum”.

 

Prokuratorzy chcieli też przesłuchać w charakterze świadka Machcewicza, ten jednak - za pośrednictwem mediów - informował, że od połowy września przebywa zagranicą - w Berlinie, na stypendium naukowym.

 

"Wypytywali, kiedy będę w Polsce"

 

We wtorek wieczorem dwoje agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego przyszło do podwarszawskiego domu byłego dyrektora. "Po wylegitymowaniu okazało się, że przyjechali prosto z Gdańska" - napisał Machcewicz w mailu do dziennikarzy.

 

"Poszukiwali mnie, wypytywali się od jak dawna jestem zagranicą i kiedy będę w Polsce" - dodał. Funkcjonariusze mieli następnie zostawić numer telefonu agenta CBA, który ma przesłuchać Machcewicza.

 

W tym samym mailu profesor wyjaśnił, że "wezwanie na przesłuchanie będzie w stanie odebrać z poczty dopiero 6 grudnia, gdy przyjedzie do Polski". "Wtedy dopiero skontaktuję się z CBA, o ile dokument potwierdzi informacje i dane podane ustnie mojemu synowi przez funkcjonariuszy CBA" - napisał Machcewicz.

 

"Standardowe, codzienne działania"

 

W wydanym w środę przez CBA oświadczeniu podkreśla się, że to "standardowe, codzienne działania każdej służby, funkcjonariuszy wykonujących swoje czynności służbowe". 

 

Według służb, "były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej  dwukrotnie nie podjął wysyłanych na adres domowy wezwań do stawienia się  w prokuraturze w charakterze świadka; nie stawił się do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku". 

 

"Zostawili domownikom informację z prośbą o kontakt"

 

"Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pisemnie zleciła funkcjonariuszom CBA z Delegatury w Gdańsku ustalenie, czy przebywa on pod warszawskim adresem, pod który kierowane były niepodjęte wezwania oraz doręczenie Panu Machcewiczowi wezwania do stawienia się do Prokuratury w charakterze świadka" - głosi informacja CBA.

 

Jak dodano, funkcjonariusze "wykonywali w Warszawie czynności w innych prowadzonych postępowaniach i wykonując zlecenie prokuratury byli także w mieszkaniu Pana Pawła Machcewicza". "Nie zastali wzywanego świadka, zostawili domownikom informację z prośbą o kontakt wzywanego z CBA po jego powrocie" - dodano.

 

polsatnews.pl, onet.pl, PAP, gdansk,pl

zdr/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze