Zadaniem rakiety Sojuz 2.1 było wyniesienie w kosmos rosyjskiego satelity Meteor M2-1. Miał on badać zjawiska w pogodzie o niedużej skali, które mogą mieć katastrofalne skutki.

 

Oprócz niego na swoje orbity docelowe miało trafić kilkanaście nanosatelitów przenoszonych przez rakietę -  amerykańskich, szwedzkich, kanadyjskich, niemieckich i japońskich.

 

Kontakt utracony

 

Kilka godzin po starcie rakiety rosyjska agencja kosmiczna Roscosmos straciła kontakt ze swoim obiektem. Nie udało się ponownie nawiązać łączności z satelitą, ponieważ nie pojawił się na orbicie docelowej. Sygnały satelity powinny były dotrzeć po godz. 7:42 czasu polskiego.

 

Agencja nie podała jednak więcej szczegółów, a w oświadczeniu napisano tylko, że sytuacja jest analizowana.

 

Według źródła rosyjskiej agencji prasowej Interfax, mogło dojść do "niestandardowej sytuacji" podczas oddzielania się górnego stopnia rakietowego Fregat, który miał wynieść satelity w przestrzeń kosmiczną.

 

Opóźnienia i afery finansowe

 

Start rakiety Sojuz 2.1b był dopiero drugim z kosmodromu Wostocznyj. Budowie obiektu towarzyszyły liczne opóźnienia i afery finansowe.

 

Kosmodrom znajduje się 5500 km na wschód od Moskwy, w obwodzie amurskim przy granicy z Chinami. W założeniu inwestycja miała uniezależnić Rosję od kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie.

 

W październiku Rosja poinformowała o rozpoczęciu budowy drugiej platformy startowej kosmodromu Wostocznyj. Ma być wykorzystana do startów rakiet Angara, kluczowego elementu programu rozwoju rosyjskiego przemysłu kosmicznego, forsowanego przez prezydenta Władimira Putina.

 

The Independent, PAP, Interfax, polsatnews.pl