Sąd odrzucił wniosek w sprawie afery dieselgate. "Do oszustwa doszło w Niemczech i tam powinno być ono sądzone"

Biznes
Sąd odrzucił wniosek w sprawie afery  dieselgate. "Do oszustwa doszło w Niemczech i tam powinno być ono sądzone"
Flickr/Jon Worth

Wniosek o przyjęcie pozwu zbiorowego przeciwko koncernowi Volkswagen w sprawie odszkodowań za aferę dieselgate został odrzucony przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Sędzia Joanna Bitner stwierdziła, że tylko dwa samochody spośród przypadków zgłoszonych w pozwie były wyprodukowane w Polsce, a "do przestępstwa oszustwa oprogramowania silników mogło dojść w Niemczech i tam powinno być ono sądzone".

Sąd przyznał, że sprawa jest skomplikowana, ale nie ma podstaw, żeby przyjąć taki pozew. Sędzia tłumaczyła, że grupa poszkodowanych, która chce skarżyć koncern, nie jest jednolita: są tam pierwsi właściciele samochodów, ci którzy nabyli używane auta, ale też leasingujący je. Sąd zwrócił uwagę, że pozew w tej sprawie był przygotowany "dziwnie, a nawet niechlujnie".

 

Przedstawiciele poszkodowanych zapowiadają odwołanie


Decyzja sądu nie jest prawomocna i przedstawiciele poszkodowanych już zapowiadają odwołanie się od niej. Radca prawny Jacek Świeca podkreślił, że także w innych krajach w procesach w tej sprawie zapadały podobne decyzje. Jednak jak podkreśla prawnik, to sądy drugiej instancji opowiadały się po stronie konsumentów i na taki finał w polskim sądzie liczą przedstawiciele klientów niemieckiego koncernu.

 

- Naszym zdaniem, jurysdykcja polska jest zachowana, gdyż szkoda występuje na obszarze Polski, spełnione są wszystkie przesłanki z ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym - tłumaczył wcześniej Konrad Kacprzak, wiceprezes Stowarzyszenia Osób Poszkodowanych Przez Spółki Grupy Volkswagen w Polsce (Stowarzyszenie StopVW).

 

"Będziemy mieli cztery tysiące pozwów"


- W momencie kiedy sąd stwierdzi, że ta sprawa nie nadaje się do postępowania grupowego zamiast czterech tysięcy osób objętych jednym pozwem będziemy mieli cztery tysiące pozwów - zapowiadał Jacek Świeca, radca prawny reprezentujący Stowarzyszenie Stop VW.

 

Stowarzyszenie StopVW domaga się odszkodowań w wysokości 30 tys. złotych dla każdego użytkownika samochodu, a łączna wartość roszczeń przekracza już 100 mln złotych.

 

Volkswagen nie komentuje decyzji sądu


Zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia, niemiecki koncern mógł wprowadzić na Polski rynek nawet ok. 200 tys. samochodów z wadliwym oprogramowaniem, które fałszowało poziom emisji spalin. Według Volkswagen Group Polska do naszego kraju trafiło ok. 140 tys. takich pojazdów.


Przedstawiciele Volkswagena nie chcieli komentować decyzji sądu.

 

Aferę wykryto w 2015 r. w USA

 

Władze USA we wrześniu 2015 r. ujawniły, że Volkswagen jest podejrzewany przez amerykańską federalną Agencję Ochrony Środowiska (EPA) o manipulowanie pomiarem spalin z silników dieslowskich, co może oznaczać dla producenta ogromne kary. Kilka dni później koncern przyznał, powołując się na wewnętrzne kontrole, że zakwestionowane przez EPA oprogramowanie było instalowane w jego samochodach także poza USA.

 

W czerwcu 2016 roku VW zawarł ugodę z władzami USA i tamtejszymi właścicielami diesli, zobowiązując się do wypłacenia im 14,7 mld dol. odszkodowań. Kwota ta wzrosła do 16,5 mld dol. w rezultacie kolejnych porozumień z amerykańskimi adwokatami i poszkodowanymi dilerami samochodowymi.

 

Polskie Radio, PAP

grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze