Sąd przyznał, że sprawa jest skomplikowana, ale nie ma podstaw, żeby przyjąć taki pozew. Sędzia tłumaczyła, że grupa poszkodowanych, która chce skarżyć koncern, nie jest jednolita: są tam pierwsi właściciele samochodów, ci którzy nabyli używane auta, ale też leasingujący je. Sąd zwrócił uwagę, że pozew w tej sprawie był przygotowany "dziwnie, a nawet niechlujnie".

 

Przedstawiciele poszkodowanych zapowiadają odwołanie


Decyzja sądu nie jest prawomocna i przedstawiciele poszkodowanych już zapowiadają odwołanie się od niej. Radca prawny Jacek Świeca podkreślił, że także w innych krajach w procesach w tej sprawie zapadały podobne decyzje. Jednak jak podkreśla prawnik, to sądy drugiej instancji opowiadały się po stronie konsumentów i na taki finał w polskim sądzie liczą przedstawiciele klientów niemieckiego koncernu.

 

- Naszym zdaniem, jurysdykcja polska jest zachowana, gdyż szkoda występuje na obszarze Polski, spełnione są wszystkie przesłanki z ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym - tłumaczył wcześniej Konrad Kacprzak, wiceprezes Stowarzyszenia Osób Poszkodowanych Przez Spółki Grupy Volkswagen w Polsce (Stowarzyszenie StopVW).

 

"Będziemy mieli cztery tysiące pozwów"


- W momencie kiedy sąd stwierdzi, że ta sprawa nie nadaje się do postępowania grupowego zamiast czterech tysięcy osób objętych jednym pozwem będziemy mieli cztery tysiące pozwów - zapowiadał Jacek Świeca, radca prawny reprezentujący Stowarzyszenie Stop VW.

 

Stowarzyszenie StopVW domaga się odszkodowań w wysokości 30 tys. złotych dla każdego użytkownika samochodu, a łączna wartość roszczeń przekracza już 100 mln złotych.

 

Volkswagen nie komentuje decyzji sądu


Zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia, niemiecki koncern mógł wprowadzić na Polski rynek nawet ok. 200 tys. samochodów z wadliwym oprogramowaniem, które fałszowało poziom emisji spalin. Według Volkswagen Group Polska do naszego kraju trafiło ok. 140 tys. takich pojazdów.


Przedstawiciele Volkswagena nie chcieli komentować decyzji sądu.

 

Aferę wykryto w 2015 r. w USA

 

Władze USA we wrześniu 2015 r. ujawniły, że Volkswagen jest podejrzewany przez amerykańską federalną Agencję Ochrony Środowiska (EPA) o manipulowanie pomiarem spalin z silników dieslowskich, co może oznaczać dla producenta ogromne kary. Kilka dni później koncern przyznał, powołując się na wewnętrzne kontrole, że zakwestionowane przez EPA oprogramowanie było instalowane w jego samochodach także poza USA.

 

W czerwcu 2016 roku VW zawarł ugodę z władzami USA i tamtejszymi właścicielami diesli, zobowiązując się do wypłacenia im 14,7 mld dol. odszkodowań. Kwota ta wzrosła do 16,5 mld dol. w rezultacie kolejnych porozumień z amerykańskimi adwokatami i poszkodowanymi dilerami samochodowymi.

 

Polskie Radio, PAP