Szczerba nazywał projekty prezydenckie ustaw dotyczących Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa "bujdą na resorach", po czym rzucił wydruk z propozycjami Andrzeja Dudy na podłogę sali plenarnej. Pouczony przez wicemarszałek Sejmu Małgorzatę Kidawę-Błońską (PO) podniósł go. Posłowie PiS zaczęli krzyczeć: "Przeproś panią". Prowadząca obrady ogłosiła przerwę, po której powrócono do rozpatrywania projektu.

 

Rzecznik Platformy zapowiedział, że władze klubu PO będą chciały porozmawiać z posłem Szczerbą na temat jego gestu. - Mamy wyższe standardy niż PiS. Nie tolerujemy zachowań, które mogą naruszać powagę Izby, a takie na co dzień mają miejsce w Sejmie za sprawą posłów PiS, choćby Dominika Tarczyńskiego, czy Piotra Kalety - podkreślił Grabiec.

 

Od upomnienia do wykluczenia z klubu

 

Rzecznik Platformy nie chciał przesądzać, jaka kara może ewentualnie grozić Szczerbie, gdyby władze klubu zdecydowały się wyciągnąć wobec niego konsekwencje. Wśród kar, które regulamin klubu PO przewiduje za "zachowania nie licujące z godnością posła lub senatora", są m.in.: upomnienie (ustne lub pisemne), nagana, kara pieniężna do 1000 złotych, zawieszenie w prawach członka klubu na okres do 3 miesięcy lub nawet wykluczenie z klubu.

 

- Wyjaśniłem i przeprosiłem za swoje zachowanie w afekcie. Trudno jest w spokoju przyjmować, że w Sejmie ustawami zmieniany jest porządek konstytucyjny - mówi Szczerba w rozmowie z polsatnews.pl.

 

O tym, że Michał Szczerba "trafi na dywanik" władz klubu w związku ze swym zachowaniem podczas debaty napisał też w środę wieczorem portal rmf24.pl.

 

PAP, fot. PAP/Tomasz Gzell