- Przedłożony projekt oparty jest na wnikliwej diagnozie rzeczywistych problemów kadrowych, kompetencyjnych, organizacyjnych i funkcjonalnych Sądu Najwyższego (...) zaproponowana reforma waży wartości konstytucyjne tak, aby przedłożone rozwiązania były radykalne na tyle, na ile jest to możliwe przy przestrzeganiu obowiązującej konstytucji - zaznaczyła minister w Kancelarii Prezydenta Anna Surówka-Pasek.

 

Podkreśliła, że radykalizm tej reformy "wynika z głębokiego przekonania projektodawcy o konieczności uwrażliwienia środowiska sędziowskiego na potrzeby i trudności obywateli, którzy zwracają się do sądów po to, żeby uzyskać realne wsparcie w swoich sprawach, sprawiedliwe rozstrzygnięcie spraw, z którymi się zwracają".

 

Jak zaznaczyła Surówka-Pasek lipcowe weto nie oznaczało, iż prezydent nie podzielił wówczas "diagnozy wskazującej, że polskie społeczeństwo zdecydowanie w większości źle lub bardzo źle ocenia funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju". - Nie ma wątpliwości, że przekonanie o konieczności dokonania reformy władzy sądowniczej jest powszechne, przez co należy w pełni podzielić pogląd o potrzebie reformy polskiego sądownictwa - powiedziała.

 

Piotrowicz: mamy swoje uwagi co do szczegółowych rozwiązań

 

- Mój klub pozytywnie odnosi się do projektu (...) co do generalnych rozwiązań; natomiast mamy swoje uwagi co do szczegółowych rozwiązań - mówił Piotrowicz, szef sejmowej komisji sprawiedliwości, występując w środowej debacie w imieniu klubu PiS.

 

Dodał, że z braku czasu nie przedstawi z trybuny tych uwag. - Będziemy to czynić podczas posiedzeń komisji - zapowiedział.

 

- Konstytucja to nie jest taka książeczka do wymachiwania - mówił Piotrowicz, zwracając się do opozycji. Przytoczył jej artykuł, który - jak powiedział - nie był dotychczas przestrzegany: że każdy ma prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia swej sprawy przez bezstronny - co podkreślił - "bezstronny i niezawisły sąd". Wspomniał w tym kontekście o "sędziach na telefon" i "rozgrzanych sędziach" oraz o "dobieraniu składów sądzących przez prezesów".

 

"Chcecie zaorać Rzeczpospolitą"

 

Robert Kropiwnicki (PO) powiedział o Piotrowiczu, że "gdy przychodzi listopad, zbliża się noc, wtedy wychodzą wszystkie ciemne mary i prokurator z PRL-u zaczyna nas uczyć demokracji".

 

- Chcecie wyeliminować wszystko, z czym się nie zgadzacie. Chcecie zaorać Rzeczpospolitą - mówił poseł PO.

 

- Nie możemy się zgodzić na to, że chcecie zniszczyć Sąd Najwyższy - powiedział w dyskusji Kropiwnicki pod adresem posłów PiS. - Jakież wielkie afery były dotyczące SN? Nie było żadnych afer, żadnych afer nie potraficie wskazać. Sąd Najwyższy jest wam potrzebny do ułaskawiania waszych kolegów, którzy mieli wyroki. Chcecie powstrzymywać wyroki panów Kamińskiego, Wąsika i innych - mówił. Jak dodał "to jest makabryczne".

 

Poseł PO stwierdził, że "mamy dyskutować o projekcie ustawy, o którym już dzisiaj wszyscy wiemy, że jest nieaktualny". Zwrócił uwagę, że nie wiadomo, jaka jest treść poprawek uzgodnionych przez obóz prezydencki i PiS.

 

- Kłócicie się we własnym obozie o to, kto ile weźmie stołków - zarzucił Kropiwnicki. - Chcecie doprowadzić do tego, żeby żona prokuratora krajowego, zastępcy Zbigniewa Ziobry, która została prezesem sądu, została sędzią Sądu Najwyższego - mówił. - Do tego potrzebujecie zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym, właśnie po to tworzycie nową izbę, by wsadzić tam swoich kolegów, którzy będą orzekać po waszej linii - mówił poseł Platformy.

 

 

Kukiz'15 za dalszymi pracami nad projektem

 

Za dalszymi pracami nad prezydenckim projektem ustawy o Sądzie Najwyższym opowiedział się w środę klub Kukiz '15. Według Jerzego Jachnika (Kukiz'15), ustawa o SN jest konieczna, ponieważ czekają na nią tysiące osób pokrzywdzonych.

 

Poseł Jachnik zaczął wystąpienie w Sejmie od przywitania doradczyni prezydenta Zofii Romaszewskiej. - To ona i ja możemy powiedzieć, jak jest naprawdę w sądach - zaznaczył.

 

- Na ustawę o Sądzie Najwyższym czekają tysiące osób pokrzywdzonych od 1990 roku, od złodziejskich wyroków, (...) projekt jest konieczny - przekonywał Jachnik. Dodał, że zgodnie z projektem ławników będzie mniej, a nie więcej.

 

Jachnik opowiedział się za poddaniem sędziów i prokuratorów "badaniom psychologiczno-psychiatrycznym". - Nie może być tak, żebyśmy byli sądzeni nie wiadomo przez kogo, żebyśmy byli oskarżani nie wiadomo przez kogo - przekonywał poseł Kukiz'15.

 

"Zmiany mają na celu wprowadzenie wybranych przez PiS sędziów"

 

- Nie wiemy jak będzie wyglądał ostateczny projekt ustawy o SN, bo zamiast szerokich konsultacji mamy nieformalne, żeby nie powiedzieć - tajne negocjacje. Biorąc jednak pod uwagę prezentowane przez PiS i pana prezydenta stanowisko, to dalej jest to projekt sprzeczny z konstytucją - powiedziała Dolniak. Dodała, że z tego powodu jej ugrupowanie wnioskuje o odrzucenie projektu.

 

Wskazała, że projekt "zmienia założenie funkcjonowania SN". - Obecnie, zgodnie z konstytucją, SN sprawuje przede wszystkim nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania. Ta rola zostanie praktycznie zmniejszona, jeśli nie zlikwidowana, a SN sprowadzony do roli trzeciej instancji, czy sądu dyscyplinarnego - zaznaczyła.

 

- Zmiany struktury SN tak naprawdę mają na celu wprowadzenie do SN wybranych przez PiS sędziów - powiedziała Dolniak.

 

Szef PSL: partia rządzi, partia sądzi

 

Lider PSL Władysław Kosinia-Kamysz  zapowiedział, że jego klub nie poprze prezydenckiego projektu. - Gdy pan prezydent wetował ustawy (o SN i KRS) w lipcu tego roku, wszyscy, wraz z milionami obywateli, biliśmy mu brawo. Miał szansę zaprezentować ustawy, które w autentyczny sposób zmienią wymiar sprawiedliwości - ten, który jest najbliżej naszych rodaków: sądy rejonowe, okręgowe, czy apelacyjne. Niestety ta zmiana zaprezentowana dzisiaj nie spełnia tych oczekiwań - ocenił Kosiniak-Kamysz.

 

- To nie jest więcej sprawiedliwości w wymiarze sprawiedliwości, to jest więcej obozu władzy w wymiarze sprawiedliwości. Ta zmiana jest napisana według zasady: "partia rządzi, partia sądzi" - podkreślił szef Stronnictwa, wskazując na liczne - według niego - wady prezydenckiej propozycji. Jego zdaniem, projekt nie usprawnia działania sądów.

 

Kosiniak-Kamysz zarzucił autorom projektu dyskryminację ze względu na wiek a także chęć przeprowadzenia czystki politycznej w SN. Przekonywał, że Sąd Najwyższy jest obecnie "najbardziej zdekomunizowanym sądem w Polsce". - Na ponad 80 sędziów orzekających dzisiaj w Sądzie Najwyższym, tylko jeden orzekał tam w czasach PRL. 40 proc. w ogóle nie orzekało w PRL. Kogo wy chcecie dekomunizować? - pytał polityk PSL. - Wy komunizujecie ten sąd, a nie dekomunizujecie - dodał.

 

WiS za dalszymi pracami, UED za odrzuceniem projektu

 

Wniosek o odrzucenie projektu o SN złożył w imieniu Unii Europejskich Demokratów Michał Kamiński. Jak uzasadniał, prezydenckie propozycje są częścią kolejnego rozdziału "zabierania Polakom demokracji". - Nie pozwolimy wam zmienić ustroju, bo ten ustrój, choć niedoskonały, był ustrojem, który zapewnił Polakom najlepsze 25 lat w ostatnich kilkuset latach historii; i tego koła historii nie pozwolimy wam odwrócić - mówił, zwracając się do posłów koalicji rządzącej.

 

Ocenił jednocześnie, że złożone przez prezydenta Andrzeja Dudę propozycje świadczą o tym, że "wszyscy, którzy łudzili się, że prezydent Rzeczypospolitej stanął na straży wartości demokratycznych i dlatego zawetował ustawy (o SN i KRS - red.), nie mieli racji". - Dzisiaj widzimy to bardzo wyraźnie, że nie był to spór o istotę, spór o wolność, spór o wymiar sprawiedliwości; była to po prostu personalna przepychanka (...). To wszystko jest konflikt wewnątrz obozu władzy - stwierdził Kamiński.

 

Pozytywnie do prezydenckiego projektu ustawy "jako całości" odniósł się z kolei reprezentujący koło Wolni i Solidarni Ireneusz Zyska.

 

- Wprowadza on rozwiązania, które w naszej ocenie zwiększą efektywność i przejrzystość postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych; umożliwią udział w orzekaniu czynnikowi społecznemu oraz zmienią wewnętrzną strukturę SN w sposób niezagrażający jego stabilności - ocenił Zyska. Zaapelował jednocześnie do wszystkich środowisk politycznych, społecznych, przedstawicieli środowisk prawniczych o udział w merytorycznej, pozbawionej inwektyw dyskusji nad prezydenckimi propozycjami.

 

"To bujda na resorach"

 

Podczas wystąpienia w Sejmie poseł PO Michał Szczerba trzymał wydrukowane projekty ustaw o SN i KRS. - To bujda na resorach - powiedział i rzucił drukami w kierunku posłów PiS.

 

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska pozwoliła dokończyć wystąpienie Szczerby dopiero po tym, jak ten podniósł dokumenty z podłogi.

 

 

"Trzeba mówić jak jest. Złożone projekty Dudy nie istnieją. Zostały pierwsze strony" - napisał później na Twitterze.

 

Romaszewska: należało wreszcie zainteresować się sprawą sądów

 

Doradczyni prezydenta Zofia Romaszewska wyraziła nadzieję, że sądy zostaną zreformowane, bo - jak mówiła - "tam rzeczywiście jest do zreformowania bardzo, bardzo, bardzo dużo". Zabierając głos podczas pierwszego czytania prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym wskazała, że odpowiada posłowi PO Rafałowi Grupińskiemu.

 

Polityk Platformy wcześniej zwrócił się do Romaszewskiej z pytaniem, dlaczego wspierając prezydenta w "ważnych i istotnych wetach" firmuje projekt ustawy, który - jak mówił Grupiński - narusza demokrację i pozwala wpływać na przyszłe wyniki wyborów. - Dlaczego niektórzy ludzie, niezwykle zasłużeni dla naszej wolności, znajdują się po tamtej stronie muru, po tamtej stronie historii? - pytał.

 

- Po której stronie jesteśmy to wymagało bardzo wielu komponentów, bo poprzednia strona posiadała bardzo też rozliczne wady. Nie powiem, żeby ta ich nie miała, natomiast nie zmienia to postaci rzeczy, że należało wreszcie zainteresować się sprawą sądów - odpowiedziała Romaszewska.

 

- Ktoś tu powiedział przede mną, że wszyscy będą nieuczciwi, że z pewnością wszystko fatalnie wyjdzie, że wymienią wszystkich sędziów. Skąd to państwo wiedzą? - pytała.

 

- Z punktu widzenia tzw. polityków rozumiem, że każdy uważa się i kogoś za oszusta i to jest dla mnie strasznie nieprzyjemne, bo ja bardzo poważnie traktuję mój kraj i mam nadzieję, że te sądy zreformujemy, bo tam rzeczywiście jest do zreformowania bardzo bardzo bardzo dużo"- powiedziała doradczyni prezydenta.

 

Nie ma Szydło i Dudy

 

- Debatujemy nad zmianą u ustroju sądów, a pani premier nie ma. Podobno pojechała na wykłady u ojca Rydzyka. Ale nie chce mi się w to wierzyć - mówiła posłanka PO Małgorzata Chmiel.

 

Z kolei poseł Sławomir Nitras zwraca uwagę, że na sali nie ma też prezydenta Dudy, którego ustawy są procedowane.

 

"Panie Prezydencie, w lipcu zaciągnął Pan zobowiązanie wobec tysięcy protestujących Polaków.Jako skromny poseł oczekiwałbym, że dzisiaj będzie Pan w Sejmie. Prezentowane są projekty firmowane Pańskim nazwiskiem. Wątpliwe konstytucyjne, oddające sądy PIS-owi. Abdykował Pan?" - napisał.

 

- Ta debata ma wielu nieobecnych, ale wśród nich - jednego wielkiego nieobecnego - pana prezydenta - mówił w Sejmie Nitras.

 

Poseł PO cytował na mównicy rapera Łonę: "Patrzysz w lustro i nie masz problemów żeby usnąć skoro usypia cię słuszność, tylko nie sposób zjechać z tych słusznych torów, kiedy wolność wyboru już oddałeś w ręce uzurpatorów".

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP