1 maja 2017 roku dwóch mężczyzn z gminy Łęka Opatowska zaproponowało 22-letniemu Jakubowi R. wspólne wyjście na piwo. Zamiast do pubu, oskarżeni Jarosław P., Marcin S. i kierowca samochodu Piotr N. zabrali mieszkańca Bralina do lasu.

 

Tam 22-latek został pobity, a następnie zamknięty w bagażniku. Mężczyźni grozili mu pozbawieniem życia za złożenie zeznań w jednym z toczących się postępowań karnych.

 

Wozili pokrzywdzonego po powiecie kępińskim, co jakiś czas zatrzymywali się i bili go rurką. Następnie wywieźli go nad rzekę, zabrali mu zegarek i 500 złotych, kazali się rozebrać i wrzucili do rzeki.

 

Dopiero wtedy Jakubowi R. udało się uciec i powiadomić policję.

 

Dług z narkotyków

 

Podczas procesu okazało się, że pokrzywdzony był winny Jarosławowi P. 1100 złotych za amfetaminę, złożył też obciążające zeznania w sprawie handlu środkami odurzającymi.

 

- W tej sprawie chodziło nie tylko o ten dług z narkotyków, ale też o to, żeby wpłynąć na ewentualne zeznania Jakuba R., który dalej w tej sprawie narkotykowej zeznaje. Jeśli chodzi o kwestię pozbawienia wolności pojawiają się wątpliwości, w którym momencie ono miało miejsce - powiedziała asesor Prokuratury Rejonowej w Kępnie Bogumiła Polak.

 

Asesor podkreśliła, że podczas śledztwa poszkodowany zweryfikował swoje zeznania dotyczące jego uwięzienia, które w efekcie stały się mniej obciążające dla oskarżonych.

 

Dopiero w lesie okazało się, że nie ma pieniędzy

 

Sędzia Sądu Okręgowego w Kaliszu Marek Bajger w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że "mężczyźni mieli porachunki, ale samo uwięzienie w bagażniku nie było zaplanowane".

 

- W ocenie sądu początkowo pojechał on do lasu jako pasażer siedzący na tylnym siedzeniu. Dopiero tam, kiedy okazało się, że nie ma pieniędzy, dalszą podróż odbywał już w bagażniku - powiedział sędzia.

 

29-letni Jarosław P. został skazany na 3 lata i 2 miesiące więzienia oraz nawiązkę na rzecz poszkodowanego w wysokości 2 tys. zł. Marcin S. usłyszał wyrok 1 roku więzienia i nakaz zapłacenia poszkodowanemu 1 tys. zł. Natomiast kierowcę samochodu Piotra N. sąd skazał na 6 miesięcy więzienia.

 

Wyrok nie jest prawomocny.

 

PAP