"Domagaliśmy się reakcji na nasze postulaty u źródła problemu, chcieliśmy ustalić termin spotkania z dyrekcją. Zamiast zgody na rozmowę nasłano na nas dziesiątki policjantów i strażników leśnych, którzy wywlekli nas siłą, skuli i aresztowali. W wyniku interwencji służb 24 osoby trafiły na komendę policji. Wszystkie z nich spędziły noc w areszcie, wszystkim postawiono zarzut naruszenia miru domowego (art. 193 KK), jednej osobie także zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza (art. 222 KK)." - czytamy w poście opublikowanym na portalu społecznościowym.

 

"Cała seria naruszeń naszych praw"

 

Według aktywistów "za tak absurdalną skalą represji stoi decyzja polityczna".

 

"Władze boją się ruchu społecznego w obronie Puszczy i postanowiły go utemperować wykorzystując do tego policję. Potwierdzają to nieoficjalne wypowiedzi eskortujących nas policjantów, którzy narzekali na zaangażowanie tak dużych środków w tę akcję, wskazywali, że to efekt decyzji »z góry«, a oni sami woleliby łapać prawdziwych przestępców" – czytamy w komunikacie "Obozu dla Puszczy". 

 

 

Działacze tej organizacji wymienili w swoim wpisie również "całą serię naruszeń naszych praw". Podkreślili, że "byliśmy skuwani kajdankami na plecach, mimo, że nie próbowaliśmy uciekać, ani nie stawialiśmy oporu".

 

Zobacz materiał "Wydarzeń" o zatrzymaniu aktywistów:

 

 

Aktywiści opisali również jak wyglądały kontrole osobiste. "Były prowadzone w sposób poniżający i niezgodny z prawem. m.in. sprawdzano ręcznie czy nie chowamy żyletek w pochwie lub odbycie, kazano rozbierać się w męskiej toalecie, gdzie bez uprzedzenia wchodzili postronni funkcjonariusze przeciwnej płci, odebrano nam lekarstwa i środki higieniczne". - czytamy w komunikacie.

 

"Obóz dla Puszczy" dodał również, że "część z nas była traktowana poniżająco, odmawiano nam prawa do skorzystania z toalety, sugerowano, że jesteśmy opłacani za nasze działania."

 

polsatnews.pl