"Wobec realnego problemu korupcji i naruszania rządów prawa na Malcie milczał Pan, Panie Komisarzu Timmermans, i nie uruchomił Pan procedury (praworządności - PAP). Czy to dlatego, że sprawa dotyczy Pańskiej rodziny politycznej, socjalistów? Nie wykazał się Pan taką powściągliwością, kiedy wytaczał Pan ciężkie działa przeciwko Polsce i wysuwał nieprawdziwe zarzuty, powtarzając słowo w słowo na zasadzie  »kopiuj-wklej » fałszywe oskarżenia tzw. totalnej opozycji w Polsce, broniącej patologii byłego rządu i pozostałości komunistycznego reżimu" - napisał w liście europoseł.

 

"W łonie własnej rodziny politycznej"

 

"Oto, co nazywam »paradoksem Timmermansa ». Po pierwsze, pomijać milczeniem przypadki korupcji w łonie własnej rodziny politycznej - u socjalistów. Po drugie, atakować tych, którzy, posiadając prawdziwy mandat demokratyczny, prowadzą w Polsce rzeczywistą walkę z korupcją poprzez reformę systemu sądownictwa, chorego i przeżartego patologiami, którego nie próbowano zreformować ani zlustrować od czasu upadku reżimu komunistycznego, i który wciąż pozostaje zakładnikiem +ośmiornicy warszawskiej+. Po trzecie, trzymać stronę tych, którzy pragną chronić i utrzymać patologie przeżartego korupcją polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości. Jest to naprawdę przewrotna hierarchia wartości" - napisał.

 

Rezolucja PE

 

"Jest to również objaw głębokiego lekceważenia wysiłków, jakie czynione są obecnie w Polsce dla naprawy państwa oraz zgniłego i skorumpowanego systemu sądownictwa. Działania te są faktycznym dokończeniem dzieła rewolucji Solidarności, hamowanym przez ostatnie 25 lat; dzieje się to na naszych oczach i w żadnym wypadku nie narusza zasad demokracji ani rządów prawa" - podsumował.

 

PE przyjął w środę rezolucję wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych, zapisanych w traktatach. Europosłowie zainicjowali też własną procedurę zmierzającą do uruchomienia art. 7 Traktatu o UE wobec Polski. Przeciwko rezolucji głosowali europosłowie PiS, eurodeputowani PSL nie wzięli udziału w głosowaniu, a większość eurodeputowanych PO wstrzymała się od głosu, ale sześciu poparło ten dokument.

 

"Odmawia opublikowania orzeczeń TK"

 

Timmermans powiedział w czasie debaty przed głosowaniem, że władze w Warszawie powinny przywrócić niezawisłość i legitymację Trybunału Konstytucyjnego, dostosować prawo o sądach powszechnych do standardów UE i znieść wpływ ministra sprawiedliwości na nominacje prezesów sądów. Wskazywał, że polski rząd odmawia opublikowania orzeczeń TK, a zmiany w składzie Trybunału odbyły się wbrew procedurze. Ubolewał przy tym, że odpowiedź ze strony Polski na pisma KE nie przewidywała żadnych konkretnych działań, by rozwiązać te problemy.

 

Wraz z przyjęciem rezolucji, Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych PE uzyskała mandat do opracowania specjalnego sprawozdania dotyczącego Polski. W ten sposób PE będzie mógł na sesji plenarnej przyjąć sprawozdanie komisji, wzywając tym samym Radę UE do podjęcia działań przewidzianych przez art. 7 ust. 1 Traktatu o UE.

 

Zgodnie z tym zapisem Rada UE (przedstawiciele rządów) może na wniosek PE lub Komisji Europejskiej stwierdzić, że istnieje wyraźne ryzyko poważnego naruszenia wartości unijnych przez państwo członkowskie. Potrzeba do tego większości czterech piątych państw UE. Na uruchomienie art 7. wobec Polski, mimo wielu wezwań ze strony europarlamentarzystów, nie zdecydowała się do tej pory Komisja Europejska.

 

PE ostrzega, że jeżeli ryzyko poważnego naruszenia wartości zostanie potwierdzone, a polskie władze odmówią zastosowania się do zaleceń UE, procedura może doprowadzić do zawieszenia prawa głosu Polski w Radzie Europejskiej. Wymaga to jednak jednomyślności krajów UE.

 

Art. 7 Traktatu o UE to tzw. opcja atomowa, w wyniku której kraj może zostać nawet objęty sankcjami, w tym zawieszeniem prawa do głosowania na forum UE. Aby tak się stało, zielone światło musi dać jednomyślnie szczyt unijny. Węgry wielokrotnie powtarzały jednak, że w takiej sytuacji będą przeciw karaniu Polski.

 

PAP