Zamach stanu w Zimbabwe. Źródło: prezydent Mugabe nie chce oddać władzy

Świat
Zamach stanu w Zimbabwe. Źródło: prezydent Mugabe nie chce oddać władzy
PAP/EPA/AARON UFUMELI

"Po zamachu stanu w Zimbabwe prezydent Robert Mugabe domaga się pozostania na stanowisku i odrzuca mediacje katolickiego księdza, których celem jest doprowadzenie do pokojowego oddania władzy" - pisze w czwartek agencja Reutera, powołując się na źródło rządowe.

93-letni Mugabe, jego żona Grace i główni członkowie frakcji o nazwie G40 są przetrzymywani w areszcie domowym w rezydencji prezydenta w Harare - podaje Reuters, powołując się z kolei na anonimowego informatora, który rozmawiał z osobami w rezydencji. G40 jest frakcją rządzącej krajem partii Afrykański Narodowy Związek Zimbabwe - Front Patriotyczny (ZANU-PF); na czele G40 stoi Pierwsza Dama.

 

Wcześniej pojawiały się spekulacje, że Grace Mugabe mogła zbiec za granicę.

 

Ksiądz jako mediator

 

Wśród przetrzymywanych w rezydencji są minister szkolnictwa wyższego Jonathan Moyo i samorządu lokalnego Saviour Kasukuwere, którzy schronili się tam, gdy w nocy z wtorku na środę żołnierze zaatakowali ich domy. Armia przejęła wówczas władzę, tłumacząc, że prowadzi operację, wymierzoną w "kryminalistów" w otoczeniu szefa państwa.

 

Według źródła Reutera katolicki ksiądz Fidelis Mukonori działa jako pośrednik między Mugabem a generałami. Źródło nie mogło podać szczegółów rozmów, których celem wydaje się być gładka i bezkrwawa transformacja po odejściu Mugabego od władzy. Mugabe rządzi twardą ręką swym krajem od uzyskania przez Zimbabwe niepodległości w 1980 roku.

 

Jak podaje agencja AP, ponad 100 organizacji społeczeństwa obywatelskiego wezwało Mugabego do pokojowego ustąpienia ze stanowiska i zaapelowało do wojska, by jak najszybciej przywróciło porządek i przestrzegało konstytucji. O spokój zaapelowano również we wspólnym oświadczeniu kościołów.

Despota, czy bohater

 

Mugabe, którego wielu mieszkańców Afryki wciąż postrzega jako bohatera walki o niepodległość, na Zachodzie jest uważany za despotę, którego katastrofalne działania gospodarcze i chęć uciekania się do przemocy, by utrzymać się u władzy, zniszczyły jedno z najbardziej obiecujących państw Afryki.

 

Z raportów lokalnego wywiadu, do których dotarł Reuters, wynika, że zdymisjonowany w ubiegłym tygodniu wiceprezydent Emmerson Mnangagwa wraz z wojskiem i opozycją od ponad roku przygotowywali wizję kraju po obaleniu Mugabego.

 

Lider opozycji Morgan Tsvangirai, który leczył się w Wielkiej Brytanii i RPA, w środę wieczorem wrócił do Harare - poinformował jego rzecznik. Wywołało to spekulacje, że plan zaczyna być realizowany.

 

Opinia publiczna darzy podziwem Mugabego, ale już nie jego 52-letnią żonę. Grace, była sekretarka prezydenta, na początku lat 90. wdała się w romans z prezydentem, gdy jego pierwsza żona Sally umierała na niewydolność nerek.

 

W 1996 roku Grace wyszła za mąż za prezydenta. Początkowo nie zajmowała się polityką i całkowicie oddawała się wystawnemu trybowi życia, prowadzonemu na koszt państwa, zyskując przydomki "DisGrace" i "Gucci Grace".

 

Żona - następca

 

Starzejący się mąż prezydent i niepewność, co stanie się z nią po jego śmierci, sprawiły, że w 2014 roku Grace Mugabe wkroczyła na scenę polityczną i to od razu w roli potencjalnej przyszłej pani prezydent. Rozgromiła w wojnie o sukcesję wiceprezydent Joyce Mujuru i doprowadziła do usunięcia jej z partii ZANU-PF. Kulminacją walki o władzę wewnątrz ugrupowania było zdymisjonowanie Mnangagwy w ubiegłym tygodniu, co postrzegano jako sposób na utorowanie Grace drogi do zastąpienia męża.

 

Jak relacjonuje Reuters, mimo dramatu politycznego, który rozgrywa się w czwartek za zamkniętymi drzwiami, na ulicach Harare jest spokojnie. Ludzie załatwiają swoje codzienne sprawy. Strategiczne punkty stolicy są patrolowane przez żołnierzy.

 

W sąsiedniej Botswanie trwa spotkanie przedstawicieli krajów regionu, a do Harare na rozmowy z wojskiem i Mugabem przybyli ministrowie z RPA - dodaje agencja AP.

 

Interwencja wojska

 

W nocy z wtorku na środę wojsko Zimbabwe zajęło gmach państwowego radia i telewizji w Harare. W stolicy słychać było odgłosy co najmniej trzech wybuchów. Wojsko dementowało jednak pogłoski, jakoby dokonało zamachu stanu. Rzecznik sił zbrojnych Sibusiso Moyo podkreślił, że celem akcji są "kryminaliści" w otoczeniu Mugabego, którzy "dokonują przestępstw powodujących cierpienia społeczne i gospodarcze w kraju". "Spodziewamy się, że sytuacja unormuje się, jak tylko wykonamy naszą misję" - zapewnił.

 

W środę prezydent RPA Jacob Zuma poinformował, że rozmawiał z Mugabem i dowiedział się, że jest on przetrzymywany w swym domu i że czuje się dobrze. Wcześniej Moyo zapewniał, że Mugabe i jego rodzina, w tym żona, "mają zapewnione bezpieczeństwo".

 

PAP

bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze