Zatrzymano Grzegorza Ł. Współtwórcę "skoku stulecia" na ok. 8 mln zł

Polska

- Zatrzymano Grzegorza Ł. współtwórcę tzw. "skoku stulecia" - poinformował rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. Chodzi o kradzież ok. 8 mln zł, przewożonych z banku w Swarzędzu, z udziałem tzw. fałszywego konwojenta. Mężczyzna został zatrzymany na Ukrainie.

Od 12 września sprawę poszukiwania Grzegorza Ł. przejęli policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych KWP w Poznaniu tzw. Łowcy Głów. Ostatecznie ustalili, że poszukiwany ukrył się na Ukrainie.

 

"Policjanci podjęli współpracę ze z Wydziałem Centralnego Biura Śledczego Policji w Przemyślu. Funkcjonariusze tego wydziału mieli bardzo dobre kontakty z partnerami z Ukrainy, które okazały się kluczowe w tej sprawie" - poinformowała poznańska policja.

 

Jak dodano w komunikacie, "poznańscy »Łowcy Głów« systematycznie przekazywali swoje ustalenia oficerom CBŚP z Przemyśla. Oni kontaktowali się ze swoimi partnerami na Ukrainie. Informacje były na tyle precyzyjne, że funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy wpadły na trop Grzegorza Ł.".

 

- Nasi poznańscy policjanci za pośrednictwem oficerów CBŚP z Przemyśla, przekazali im precyzyjne informacje jak i gdzie należy szukać Grzegorza Ł. i wczoraj dostaliśmy potwierdzenie z SBU, że go mają - podkreślił Borowiak.

 

Mężczyzna został zatrzymany w środę 15 listopada ok. godziny 17 na ulicy, w niewielkiej miejscowości koło Odessy. Strona ukraińska potwierdziła tożsamość Grzegorza Ł. Trafił do aresztu gdzie będzie czekał na przekazanie go polskiej policji.

 

Zażądał "listu żelaznego"

 

Grzegorz Ł. to wiceprezes firmy ochroniarskiej, w której został zatrudniony konwojent. Ł. zdaniem prokuratury był jednym z głównych organizatorów skoku.

 

Od ponad roku był poszukiwany listem gończym. Mężczyzna w lipcu skontaktował się z Radiem ZET i udzielił wywiadu, w którym mówił o sprawie. Zażądał też tzw. listu żelaznego.

 

Ogolił głowę i zapuścił brodę

 

Do kradzieży doszło w lipcu 2015 roku. Brał w nim udział m.in. "fałszywy konwojent" Krzysztof W., który jadąc w konwoju z pieniędzmi, odjechał autem przewożącym gotówkę z banku w Swarzędzu. Następnie porzucił samochód i zniknął wraz z pieniędzmi.

 

Proces w tej sprawie rozpoczął się na początku tego roku. Na ławie oskarżonych zasiadło sześć osób. Cztery z nich poznańska prokuratura, która prowadziła w tej sprawie śledztwo, oskarżyła o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i przywłaszczenie mienia o znacznej wartości. Oskarżeni to 44-letni Dariusz D.; 46-letni Adam K., u którego miało dojść do podziału łupu; 48-letni Marek K., który miał brać udział w opracowaniu planu napadu i ubezpieczać przewożenie pieniędzy, oraz 48-letni konwojent Krzysztof W.

 

Ten ostatni, przygotowując się do akcji, zmienił wygląd: ogolił głowę i zapuścił brodę, zażywał też środki, które sprawiły, że przybrał na wadze. Zatrudniając się w firmie ochroniarskiej, podał fałszywe dane osobowe.

 

Usłyszeli wyroki

 

Dwie pozostałe osoby, tj. 47-letnia Agnieszka K. i 71-letni Wojciech M., miały pomagać w ukryciu zrabowanych pieniędzy i wpłacić na założone konto w jednym z banków 250 tys. zł. Pieniądze miał im dać Adam K.

 

Wyrok w tej sprawie Sąd Okręgowy w Łodzi wydał w lipcu tego roku. Uznał oskarżonych za winnych przywłaszczenia ostatecznie ponad 7,7 mln zł i skazał b. konwojenta Krzysztofa W. na karę 8 lat i 2 miesięcy więzienia, Marka K. na 7 lat pozbawienia wolności, byłego policjanta Adama K. na 6 lat i 2 miesięcy więzienia, a Dariusza D. - na 6 lat pozbawienia wolności. Oskarżeni ukarani zostali również m.in. grzywnami w wysokości od 5 do 15 tys. zł. Mają także obowiązek solidarnie naprawić szkodę.

 

W procesie na ławie oskarżonych zabrakło Grzegorza Ł., uznawanego za pomysłodawcę napadu; mężczyzna poszukiwany był listem gończym.

 

PAP, fot. wielkopolska.policja.gov.pl

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze