Głównym powodem zmiany zakwaterowania hiszpańskich policjantów i funkcjonariuszy żandarmerii (Guardia Civil) są liczne skargi do ministerstwa spraw wewnętrznych na warunki życia na wycieczkowcu cumującym od września w barcelońskim porcie.


Jak ujawniły wydawane w Katalonii media, pierwsze tygodnie pobytu hiszpańskich funkcjonariuszy na statku nie zapowiadały rodzącej się atmosfery buntu. Z biegiem czasu jednak zaczęło przybywać skarg policjantów zakwaterowanych na Moby Dada.


"Skargi te dotyczą m.in. ciasnych pokojów, w których nie ma wentylacji, złego jedzenia, a także braku higieny na statku" - napisał dziennik "La Vanguardia".


Częściowe wycofanie sił


7 listopada hiszpańskie media poinformowały, że rząd centralny Mariano Rajoya nakazał częściowe wycofanie sił policyjnych z Katalonii. Do połowy tego miesiąca do swoich regionów ma powrócić 30 proc. funkcjonariuszy wysłanych w ramach operacji "Kopernik" w celu powstrzymania nieuznawanego przez Madryt referendum niepodległościowego z 1 października.


Z informacji “La Vanguardii” wynika, że hiszpańskie siły przebywać będą w Katalonii co najmniej do 21 grudnia, czyli do dnia, kiedy odbędą się tam przedterminowe wybory do regionalnego parlamentu. Istnieje jednak opcja wydłużenia terminu akcji "Kopernik".


Madryt od września sukcesywnie kierował do Katalonii policję oraz funkcjonariuszy żandarmerii. Ich zadaniem było m.in. konfiskowanie kart do głosowania i innych materiałów wyborczych, a także prowadzenie rewizji w budynkach katalońskich instytucji, również w siedzibie miejscowego rządu - Generalitat.


Konieczna ewakuacja


Choć hiszpańskie ministerstwo spraw wewnętrznych nigdy dokładnie nie podało, ilu funkcjonariuszy wysłało do Katalonii, to media twierdzą, że łącznie było ich tam prawie 6 tys.


Część funkcjonariuszy wysłanych do regionu już nazajutrz po referendum zaczęła skarżyć się przełożonym na organizowane przez lokalne społeczności pod ich hotelami nocne protesty i blokady. Na początku października konieczna była ewakuacja ponad 500 hiszpańskich policjantów i żandarmów w kurorcie Callela. Trafili oni do innych hoteli w regionie oraz do obiektów należących do lokalnych służb porządkowych.


W trakcie odbywającego się 1 października referendum niepodległościowego w Katalonii doszło do licznych przypadków użycia siły przez funkcjonariuszy hiszpańskiej policji oraz żandarmerii. Według służb medycznych regionu w starciach ze służbami porządkowymi podczas plebiscytu ucierpiało blisko 900 osób. Rząd centralny uznał tę liczbę za zawyżoną, zaznaczając, że "funkcjonariusze stosowali siłę tylko w ostateczności".

 

PAP