Autobus szkolny zatrzymał się na poboczu drogi. Dzieci opuściły pojazd tylnymi drzwiami. Dwoje z nich natychmiast wybiegło na jezdnię nie upewniając się wcześniej, czy z przeciwka coś nie nadjeżdża.

 

Jeden z uczniów omal nie zginął pod kołami rozpędzonej ciężarówki, której nie zauważył wybiegając zza autobusu.

 

To zdarzenie zostało zarejestrowane samochodową kamerą kierowcy, który wcześniej zatrzymał się za szkolnym autobusem.

 

Widząc nieuchronną tragedię zaczął gwałtownie trąbić i sygnalizować światłami, żeby ostrzec dzieci i kierowcę nadjeżdżającej z przeciwka ciężarówki.

 

"Zacząłem migać światłami i z całej siły nacisnąłem na klakson" - powiedział autor nagrania w rozmowie z gazetą VG, którą cytuje RMF FM.

 

"Miałem nadzieję, że dzieci zwrócą uwagę na mnie i zatrzymają się" - stwierdził kierowca. 

 

polsatnews.pl, RMF FM, VG