12 kobiet z ruchu Obywatele RP oraz Strajku Kobiet podczas Marszu Niepodległości rozwinęło transparent "Faszyzm Stop". Materiał został porwany przez uczestników marszu. Kobiety usiadły na jezdni i skandowały antyfaszystowskie hasła. Otoczył je kordon mężczyzn, zaczęła się szarpanina.


Agresywni mężczyźni zostali powstrzymani przez innych maszerujących i straż marszu.


Kobiety jednak zostały siłą usunięte z trasy marszu. Jedna z nich potrzebowała pomocy medycznej.

 


Do wydarzeń z 11 listopada odnieśli się na konferencji Obywatele RP.


- Kiedy już leżałyśmy na ziemi kopane, usłyszałam od jednego zakapturzonego z panów, z twarzą zasłoniętą szalikiem Legii, z tego, co się nie mylę, "trzeba dla ciebie kur** odkurzyć komory gazowe" – relacjonowała Ewa Błaszczyk.


Jak dodała, "nie wiem, co trzeba mieć w głowie, nie wiem co trzeba mieć w sercu, żeby na ziemi, na której jak memento stoi Auschwitz, w kraju tak potwornie doświadczonym przez niemiecki nazizm, co trzeba mieć, żeby powiedzieć tak do drugiego człowieka i go jeszcze skopać".

 


"Nie mają szacunku dla nikogo"


- Nie wiem w jaki sposób można określić człowieka, który widząc siedzącą na ziemi kobietę "sprzedaje" jej z całej siły kopniaka w plecy albo kopniaka w brzuch, który taką kobietę chwyta za włosy i wlecze po asfalcie, który potem jest w stanie iść za taką wleczoną kobietą, wyzywać ją i pluć na nią – powiedziała z kolei Zofia Marcinek ze Strajku Kobiet.


Jak podkreśliła, "oni są silni tylko w grupie, bardzo lubią nosić na transparentach hasła o szacunku dla kobiet, ale nie mają szacunku dla nikogo".


Powiedziała także, że transparent "Faszyzm Stop", który rozwinęły, nie powinien być dla nikogo obraźliwy. - Jeśli ktoś reaguje w taki sposób, to powinno być dla nas oczywiste, że to uderza w poglądy, które próbują nazwać inaczej. Ale mają świadomość, że niewiele różnią się od poglądów faszystowskich – tłumaczyła.

 

Marcinek apelowała do władz miasta i policji, by nie traktowały marszów niepodległości jako zła koniecznego. - To nie jest klęska żywiołowa, tylko ludzie, którym zbyt długo pozwalano na szerzenie swoich nienawistnych idei - mówiła.


"Tam dochodzi za każdym razem do szeregu przestępstw i wykroczeń"


Zdaniem lidera Obywateli RP Pawła Kasprzaka, "istotną treścią tych demonstracji, zwanych demonstracjami patriotyzmu, są przestępstwa, jest mowa nienawiści, są groźby karalne".


- Tam dochodzi za każdym razem do szeregu przestępstw i wykroczeń - dodał.


- Przed marszem warszawskim domagaliśmy się od władz miasta, od pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz przysłania na miejsce marszu narodowców obserwatorów z Urzędu Miasta, którzy z chwilą stwierdzenia przestępstw tam popełnianych, ten marsz po prostu rozwiążą, tak jak on powinien być rozwiązywany od bardzo wielu lat - powiedział zarzucając bierność władzom miasta i opozycji.


"Skopana i wyrzucona z kościoła, wywleczona po podłodze"


Na konferencji przedstawiono także inne zajścia z 11 listopada.


- 50 naszych aktywistów stanęło na chodniku, zanim marsz ruszył. Zostaliśmy wyniesieni i wywiezieni na komendę, gdzie trzymano nas do wieczora – powiedział Kasprzak.


Podkreślił także, że "w Warszawie w czasie mszy w kościele św. Barbary odbyła się »czarna msza« polskich nacjonalistów".


- Demonstrowała jedna z naszych działaczek, która stanęła z cytatem Jana Pawła II, o tym, że rasizm jest ciężkim grzechem. Została skopana i wyrzucona z kościoła, wywleczona po podłodze. Ksiądz nie przerwał kazania ani na sekundę - dodał.

 

Polsat News, polsatnews.pl