Lazar poinformował, że dwa ministerstwa otrzymują te środki po to, by Węgry mogły być nadal jednym z najbezpieczniejszych państw w Europie i na świecie i aby mogły ochronić się przed napływem nielegalnych imigrantów.

 

"Jeszcze nie jesteśmy państwem imigracyjnym"

 

Lazar dodał, że rząd Węgier respektuje fakt, iż na zachodzie Europy są kraje imigracyjne, ale nie godzi się, by próbowano zmienić kraje środkowoeuropejskie, które „jeszcze nie są państwami imigracyjnymi".

 

Ocenił, że choć wciąż się powtarza, iż koncepcja obowiązkowych kwot relokacyjnych jest tylko propozycją, to krok po kroku zmierza się do jej realizacji.

 

19 października komisja wolności obywatelskich Parlamentu Europejskiego przyjęła stanowisko w sprawie reformy systemu azylowego w UE, z którego wynika, że kraje Unii Europejskiej, które odmawiają relokacji uchodźców, powinny mieć ograniczony dostęp do funduszy unijnych.

 

Głosowanie w listopadzie

 

Zgodnie z przyjętym sprawozdaniem komisji państwa, do których przybywają uchodźcy jako do pierwszego kraju unijnego, nie byłyby automatycznie odpowiedzialne za osoby ubiegające się o azyl. Zamiast tego przypisanie odpowiedzialności byłoby oparte na "więzach" takiej osoby z określonym państwem członkowskim, w którym np. mieszka jej rodzina.

 

Sprawozdanie komisji zostanie poddane pod głosowane na posiedzeniu plenarnym PE w listopadzie. Jeśli zostanie przyjęte, stanie się oficjalnym stanowiskiem PE w negocjacjach w sprawie reformy systemu azylowego z krajami członkowskimi i Komisją Europejską.

 

We wrześniu wygasła decyzja o relokacji przez państwa UE uchodźców z Grecji i Włoch. Polska, podobnie jak Węgry, odmówiła przyjmowania uchodźców. KE wszczęła wobec tych dwóch państw oraz Czech, które przyjęły niewielką liczbę uchodźców, procedurę o naruszenie prawa UE. Sprawa nie została jednak jeszcze skierowana do Trybunału Sprawiedliwości UE.

 

PAP