Papież: Europa to nie zbiór liczb i instytucji, ale ludzi

Świat
Papież: Europa to nie zbiór liczb i instytucji, ale ludzi
PAP/EPA/GIUSEPPE LAMI

Papież Franciszek powiedział w sobotę politykom i ludziom Kościoła z krajów UE, że Europa nie jest zbiorem liczb i instytucji, lecz składa się z ludzi. Mówił, że migracja nie może być masowa i bez zasad, ale nie można też wznosić murów obojętności i strachu.

Papież wygłosił długie przemówienie podczas spotkania z uczestnikami międzynarodowej debaty przedstawicieli Kościoła i świata polityki pod hasłem „Przemyśleć na nowo Europę. Chrześcijański wkład w przyszłość projektu europejskiego”, zorganizowanej przez Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE).

 

Zachęcił do refleksji nad rolą chrześcijan w czasach, gdy "oblicze Europy jest coraz bardziej naznaczone pluralizmem kultur i religii, a wielu postrzega chrześcijaństwo jako element przeszłości, dalekiej i obcej".

 

- Pierwszy, a być może największy wkład, jaki chrześcijanie mogą wnieść w dzisiejszą Europę, to przypomnieć jej, że nie jest ona zbiorem liczb i instytucji, ale składa się z ludzi - oświadczył.

 

- Niestety często zauważamy, jak wiele debat łatwo sprowadza się do dyskusji o cyfrach - dodał Franciszek.

 

- Nie ma obywateli, są głosy. Nie ma imigrantów, są kwoty. Nie ma robotników, są wskaźniki ekonomiczne. Nie ma ubogich, istnieją progi ubóstwa. W ten sposób konkretne osoby zostają sprowadzone do abstrakcyjnej zasady, wygodniejszej i bardziej uspokajającej - zauważył.


"Osoba i wspólnota są fundamentami Europy"


- Można zrozumieć przyczynę: ludzie mają twarze, zmuszają nas do podjęcia realnej odpowiedzialności, faktycznej, osobistej; cyfry zajmują nas roztrząsaniem, nawet użytecznym i ważnym, ale zawsze będą bez duszy. Dają nam alibi do wykręcania się, bo nigdy nie dotykają nas osobiście" - oświadczył.

 

Papież wskazał, że wkładem chrześcijan w przyszłość Europy powinno być „odkrycie poczucia przynależności do wspólnoty”. Jest ona, jak mówił, "największym antidotum na indywidualizmy charakteryzujące naszą epokę".

 

W ocenie Franciszka „nieporozumieniem” jest takie interpretowanie wolności, jak gdyby była ona niemal „obowiązkiem bycia samotnymi, uwolnionymi od jakiegokolwiek powiązania, w następstwie czego zostało zbudowane społeczeństwo wykorzenione, pozbawione poczucia przynależności i dziedziczenia”.

 

- Osoba i wspólnota są więc fundamentami Europy, do której budowania jako chrześcijanie chcemy i możemy wnieść swój wkład - mówił. Jako budulec wymienił dialog, integrację, solidarność, rozwój i pokój.

 

"Ułatwianie dialogu podstawowym obowiązkiem polityki"


Jego zdaniem cała Europa nie może pozwolić sobie na zmarnowanie szansy stania się przede wszystkim „miejscem zarówno szczerego, jak i konstruktywnego dialogu, w którym wszyscy uczestnicy mają równą godność”.

 

Franciszek mówił o znaczeniu dialogu międzyreligijnego w ułatwianiu wzajemnego poznania między chrześcijanami a muzułmanami w Europie.

 

Zauważył, że utrwala się „dominacja poprawności ideowej (...) dostrzegającej w potwierdzeniu pewnej tożsamości religijnej zagrożenie dla siebie i swojej hegemonii”.

 

- Ułatwianie dialogu - wszelkiego dialogu - jest podstawowym obowiązkiem polityki. Niestety nazbyt często widzimy, jak przekształca się ona raczej w miejsce starcia między przeciwnymi siłami. Głos dialogu zostaje zastąpiony krzykami roszczeń - oświadczył papież.


"Europa zna jedno i drugie"

 

Odnotował, że w wielu krajach utrwala się obojętność, a podatny grunt znajdują formacje ekstremistyczne i populistyczne, które „z protestu czynią istotę swego politycznego przesłania, nie oferując jednak alternatywy, konstruktywnego projektu politycznego”.

 

W ocenie papieża „jałowa konfrontacja” może „zagrażać współżyciu społecznemu lub grozić hegemonią władzy politycznej, która krępuje i uniemożliwia prawdziwe życie demokratyczne”.

 

- W jednym przypadku niszczone są mosty, a w drugim budowane są mury - ostrzegł. Jak przyznał, „Europa zna jedno i drugie”.

 

"Imigranci stanowią bardziej bogactwo niż obciążenie"


Franciszek apelował do chrześcijańskich polityków, by przywrócili „godność polityce rozumianej jako najwznioślejsza służba dla dobra wspólnego, a nie jako przejmowanie władzy”. Polityka według papieża to nie „sztuka improwizacji”.

 

Do przywódców apelował o promowanie Europy, która byłaby wspólnotą integrującą, „włączającą”.

 

- W tej perspektywie imigranci stanowią bardziej bogactwo niż obciążenie. Chrześcijanie są powołani do poważnego rozważania stwierdzenia Jezusa: „byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” - powiedział papież.

 

„Zwłaszcza w obliczu dramatu uchodźców i wysiedleńców nie możemy zapominać, że stajemy przed ludźmi, którzy nie mogą być wybierani lub odrzucani, jak się nam podoba, zgodnie z logiką polityczną, gospodarczą czy nawet religijną” - stwierdził.

 

"Nie można też wznosić murów obojętności i strachu"

 

Franciszek wyraził przekonanie, że nie jest to sprzeczne z obowiązkiem władz, by zarządzać kwestią migracji „za pomocą cnoty właściwej rządzącym, to znaczy roztropności”. Ta zaś, zaznaczył, „musi brać pod uwagę zarówno potrzebę otwartego serca, jak i możliwości pełnej integracji osób, które przyjeżdżają do kraju, na poziomie społecznym, gospodarczym i politycznym”.

 

- Nie można sobie wyobrazić, aby zjawisko migracyjne mogło być procesem masowym i bez żadnych zasad, ale nie można też wznosić murów obojętności i strachu - argumentował papież.

 

Położył nacisk na to, że imigranci mają obowiązek poznania, poszanowania, a także przyswajania sobie kultury i tradycji narodu, który ich przyjmuje.

 

"Dramatyczna bezpłodność"

 

Franciszek wyjaśnił, że być wspólnotą solidarną to znaczy "otaczać troską najsłabszych członków społeczeństwa, ubogich, odrzuconych przez systemy ekonomiczne i społeczne, począwszy od osób starszych i bezrobotnych".

 

Papież mówił też o zjawisku „dramatycznej bezpłodności” w Europie. Jak stwierdził, chodzi nie tylko o to, że rodzi się mało dzieci, a „zbyt wielu jest tych, którzy zostali pozbawieni prawa, by się urodzić, ale również dlatego, że okazało się, iż jesteśmy niezdolni do przekazania ludziom młodym narzędzi materialnych i kulturowych, by stawić czoło przyszłości”.

 

Apelował do rządów o stworzenie warunków gospodarczych sprzyjających „zdrowej przedsiębiorczości” oraz zapewnienie odpowiedniego poziomu zatrudnienia.

 

"Jeśli okopiemy się na swoich pozycjach, to w końcu polegniemy"


Franciszek powiedział też, że można się obecnie przekonać, iż „pokój jest dobrem kruchym, a mentalność partykularna i nacjonalistyczna grozi zniweczeniem odważnych marzeń założycieli Europy”.

 

- Unia Europejska dochowa wierności swojemu zaangażowaniu na rzecz pokoju na tyle, na ile nie utraci nadziei i będzie umiała się odnowić, aby odpowiedzieć na potrzeby i oczekiwania swoich obywateli - przypomniał papież.

 

- Jeśli okopiemy się na swoich pozycjach, to w końcu polegniemy. Nie jest to więc czas na budowanie okopów, ale czas na odwagę, by działać na rzecz pełnej realizacji marzenia ojców założycieli zjednoczonej i zgodnej Europy, wspólnoty narodów pragnących dzielić razem przyszłość rozwoju i pokoju - skonstatował.

 

W konferencji uczestniczy 12-osobowa delegacja z Polski, w skład której weszli m.in. metropolita krakowski arcybiskup Marek Jędraszewski, eurodeputowani Marek Jurek, Ryszard Legutko i Jacek Saryusz-Wolski oraz była rzecznik praw obywatelskich Irena Lipowicz.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze