Według wstępnych ustaleń policji mężczyzna ma około 60 lat. Zanim zdecydował się na desperacki krok, rozrzucił ulotki, w których m.in. wzywa "Polki i Polaków, aby przeciwstawili sie temu, co robi obecna władza".

 

 

Mężczyzna, który się podpalił pozostawił ulotki, w których wymienił m.in. iż protestuje przeciwko ograniczaniu przez władze wolności obywatelskich, prawa, marginalizowaniu Polski na arenie międzynarodowej, czy niszczeniu przyrody.

 

Podkreślił, że nie kieruje żadnych wezwań pod adresem obecnych władz, gdyż uważa, "że nic by to nie dało".

 

"Natomiast chciałbym, żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach" - dodał. 

 

 

 

 

Świadkiem części zdarzenia była Paulina Piechna-Więckiewicz. O tym, co widziała warszawska radna opowiedziała w programie "Tak czy Nie" w Polsat News. Zdarzenie skomentowali również pozostali goście programu: Janusz Szewczak z PiS, Róża Thun z PO i Piotr Zgorzelski z PSL.

 

 

Na zdarzenie zareagował m.in. wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński.

 

Według nieoficjalnych informacji dziennikarzy RMF FM, mężczyzna to 54-letni mieszkaniec małopolskich Niepołomic. Od kilku lat leczył się na depresję. Stan mężczyzny jest na tyle poważny, że dziś nie będzie można go przesłuchać - informuje rozgłośnia.

 

polsatnews.pl, fot: lublin112.pl, RMF FM