- Sala konferencyjna mieści kilkaset osób i chociaż nie jest odebrana technicznie, gościła już konferencje, w których uczestniczyło nawet 700 osób - poinformował reporter Polsat News Grzegorz Zajchowski.


Jak dodał, zastrzeżenia do funkcjonowania części hotelu ma także straż pożarna, która zwraca uwagę na drogi ewakuacyjne.


Wydłużenie dróg ewakuacyjnych


Zajchowski tłumaczył, że hotel był zaplanowany jako budynek 4-kondygnacyjny, ale na pokoje i apartamenty zaadaptowano także poddasze i strych. To spowodowało znaczne wydłużenie dróg ewakuacyjnych.


O tym, jak ważna jak sprawna ewakuacja takiego budynku można się było przekonać już w 2014 r., kiedy w hotelu Belvedere wybuchł pożar. Bardzo szybko musiało zostać ewakuowanych stamtąd ponad 400 osób.

 

 

"Kwestie ewakuacji budynku są kluczowe"

 

- Stwierdziliśmy rozbieżności pomiędzy dokumentacją techniczno-budowlaną obiektu, a stanem faktycznym - przyznał Andrzej Król-Łęgowski z Państwowej Straży Pożarnej w Zakopanem.


Jak dodał, "głównym ustaleniem z czynności kontrolno-rozpoznawczych jest to, że budynek hotelu Belvedere nie uzyskał decyzji o pozwoleniu na użytkowanie".


- Część, która podlegała odbudowie po pożarze, który miał miejsce w 2014 r., też nie została usankcjonowana odpowiednimi decyzjami nadzoru budowlanego - wyjaśnił.


Jak tłumaczył, w ocenie strażaków "poddasze nieużytkowe - które tak było w projekcie budowlanym oznaczone - zostało zaadaptowane na pomieszczenia mieszkalne".


- Kwestie ewakuacji budynku są elementem kluczowym. Jeżeli dochodzi do przekroczenia tych dopuszczalnych długości dojść o ponad 100 proc. stwierdzamy, że obiekt stwarza zagrożenie życia - dodał.


Na pytanie, czy taka sytuacja ma miejsce w przypadku hotelu Belvedere, odpowiedział "częściowo tak".

 

Sprawą zajmowały się ABW i prokuratura


Już po pożarze w hotelu Belvedere kilka razy gościł prezydent Andrzej Duda z małżonką. Sprawą zainteresowały się ABW i prokuratura, ale ostatecznie nie wszczęto śledztwa w tej sprawie.


- Prokurator zwrócił się do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego o informację, czy prowadził postępowanie dotyczące tego budynku w zakresie w jakim dotyczyło to także postępowania karnego. I uzyskał informacje, które nie pozwoliły na ustalenie, że doszło do faktycznego wystąpienia niebezpieczeństwa sprowadzenia katastrofy lub pożaru w tym budynku - poinformował Rafał Porębski, zastępca Prokuratora Rejonowego w Zakopanem.


Jak dodał, "wątek pobytu pana prezydenta był niejako elementem badania całości sytuacji".


"Osoby zarządzające biorą odpowiedzialność"


Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Zakopanem Jan Kęsek zapytany dlaczego pozwala, aby właściciele 4-gwiazdkowego hotelu łamali prawo użytkując nieodebrane części obiektu, odpowiedział, że "nie ma bezprawia w sensie administracyjnym".


Na pytanie, czy zdaje sobie sprawę z zagrożenia, na które zwracają uwagę strażacy, odpowiedział: "są decyzje - osoby, które tym zarządzają, biorą odpowiedzialność na siebie".


Nie chciał odpowiadać na kolejne pytania reportera i wyprosił ekipę Polsatu za drzwi.

 

Polsat News, polsatnews.pl