Hanna Gronkiewicz-Waltz w środę w TOK FM oświadczyła, że zgodnie z tym, co zapowiadała wcześniej, nie stawi się przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji w Warszawie. Jak dodała, uważa, że komisja jest "niekonstytucyjna", brak w niej "bezstronności" i "ma charakter wybitnie polityczny".

 

Na wzmiankę dziennikarza o orzeczeniu NSA, który oddalił wnioski Gronkiewicz-Waltz ws. sporu kompetencyjnego co do reprywatyzacji między prezydentem stolicy i komisją weryfikacyjną, odparła, że "na stronie 22 uzasadnienia napisał (NSA), że nie jest od oceny konstytucyjności". - Czekam na taki sąd, który trochę wyinterpretuje, czy ona jest konstytucyjna, czy nie - zaznaczyła.

 

Gornkiewicz-Waltz oceniła, że "wizerunkowo może lepiej by wyglądała", gdyby stawiła się na przesłuchaniach komisji, ale jednocześnie ich przebieg uważa za niewłaściwy. - Te wszystkie obrazy, nie będę tego znosić - powiedziała.

 

"To jest nasz projekt, ale OK"

 

Prezydent stolicy zadeklarowała, że jest gotowa jednak "przyjąć ofiarę" utraty wizerunku na rzecz uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej. - Ja będę sekundować bardzo panu Patrykowi Jakiemu jako wiceministrowi sprawiedliwości, który złożył ten projekt, to jest nasz projekt, ale OK - podkreśliła prezydent.

 

Jej zdaniem, założenia projektu różnią się od tych proponowanych przez PO tylko jednym zapisem. - Tam (w projekcie MS) ogranicza się spadkobranie, co moim zdaniem jest sprzeczne z konstytucją - oceniła.

 

Jak zaznaczyła, ważne jest dla niej, żeby projekt stał się ustawą. - Dla mnie to jest najważniejsze, żeby wreszcie to skończyć, uregulować - dodała.

 

W ubiegłym tygodniu wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki zaprezentował projekt "dużej" ustawy reprywatyzacyjnej, w którym znalazła się m.in. propozycja wypłaty odszkodowań w gotówce do 20 proc. wartości nieruchomości w chwili nacjonalizacji, zakaz zwrotów w naturze oraz brak możliwości zwrotu kamienic z lokatorami. Projekt zakłada również, że na złożenie roszczeń będzie przysługiwać rok; mają być one wypłacane w ramach możliwości finansowych państwa.

 

PAP