Informację o niebezpiecznym stężeniu pyłu podał na Facebooku Warszawski Alarm Smogowy. Jak wynika opublikowanego przez nich wykazu, na ul. Marszałkowskiej jest o 228 proc. za dużo pyłu PM2,5. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda na al. Niepodległości. Tam wskaźniki przekroczyły 292 proc.

 

"Udostepnijcie posta, ostrzeżcie bliskich i znajomych! Ratusz znowu "zaspał" - napisali działacze Warszawskiego Alarmu Smogowego, dodając wymowny hashtag #UdusSiewWarszawie.

 

W połowie października do Warszawy wróciły wysokie temperatury, przekraczające 20 stopni Celsjusza. Najprawdopodobniej to była przyczyna pojawienia się smogu w stolicy.

 

"Warszawo, myj ulice!"

 

"Jest źle. Jakość powietrza od wczoraj znacznie się pogorszyła. Nie będziemy jednak tym razem po raz n-ty udowadniać niedowiarkom, że samochody mają wpływ na powstawanie smogu, bo jak ktoś do tej pory w to nie wierzy, to nic mu nie pomoże" - napisali działacze Miasto Jest Nasze.

 

"Chcemy napisać o prostym sposobie aby nam wszystkim pomóc. Chodzi o MYCIE ULIC NA MOKRO. Dlaczego to pomaga? Bo smog bierze się też z tego, co zalega na ulicach i jest wzbijane do góry za każdym razem, kiedy sznur pojazdów znowu ruszy przez Warszawę po weekendzie" - dodają.

 

Zauważają, że mycie ulic na mokro to "świetny i prosty sposób na jesienny smog, kiedy nie ma jeszcze przymrozków". Przypominają, że od miasta domagali się stosowania tego sposobu już w styczniu ubiegłego roku. Bez skutku.

 

Szkodliwy dla zdrowia pył

 

Pył zawieszony (PM10 oraz PM2,5) jest szkodliwy dla zdrowia, szczególnie dla układu oddechowego. W jego skład wchodzą m.in.: siarka, metale ciężkie, silnie toksyczne chemiczne związki organiczne. Zanieczyszczenie powietrza może być groźne szczególnie dla osób cierpiących z powodu przewlekłych chorób serca i chorób układu oddechowego. Narażone są także osoby starsze, kobiety w ciąży oraz małe dzieci. Specjaliści radzą, by przy przekroczonych stężeniach zanieczyszczeń ograniczyć aktywność na wolnym powietrzu.

 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uważa pył PM2,5 za najgroźniejszy dla ludzkiego zdrowia spośród wszystkich zanieczyszczeń powietrza. W jego skład wchodzą rakotwórcze substancje, takie jak wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne - np. benzo(a)piren.

 

Polska czerwoną plamą na smogowej mapie Europy

 

"51 tysięcy Polaków co roku umiera przedwcześnie z powodu zanieczyszczenia powietrza" - wynika z najnowszego raportu Europejskiej Agencji Środowiska (EEA). Polska razem z Bułgarią przodują w niechlubnym smogowym rankingu Unii Europejskiej.
 
Za fatalny stan powietrza w naszym kraju odpowiada w głównej mierze niska emisja ze spalania węgla w domowych piecach. – Rząd niestety nie wywiązuje się z planu walki ze smogiem. Najbardziej pilne jest wprowadzenie przez Ministerstwo Energii norm jakości węgla – skomentował Marek Józefiak z Greenpeace.
 

Opublikowany 11 października raport "Jakość powietrza w Europie 2017" obejmuje dane z monitoringu środowiska za 2015 rok. Spośród wszystkich narodów Unii Europejskiej Polacy są najbardziej narażeni na wpływ rakotwórczego benzo(a)pirenu - wynika z raportu. Polska źle wypada także pod względem zanieczyszczenia pyłami zawieszonymi, które w większości pochodzą z ogrzewania. W przypadku stężenia pyłów zawieszonych PM2,5 Polska plasuje się tuż za Bułgarią – ze stężeniem o 60 proc. wyższym niż średnia unijna.

 

– Niestety, bez zdecydowanych działań rządu nie ma co liczyć na poprawę jakości powietrza w Polsce. Minister energii Krzysztof Tchórzewski powinien wprowadzić zapowiadane na I kwartał 2017 regulacje dotyczące norm jakości węgla. Oczekujemy także, że rząd spełni obietnicę zapewnienia Polakom taniej alternatywy dla palenia węglem - ocenił Józefiak.

 

polsatnews.pl