Butungu jest sądzony osobno jako jedyny pełnoletni członek gangu, który wielokrotnie zgwałcił Polkę i zranił jej partnera. Następnie banda ta zaatakowała transseksualną prostytutkę z Peru.

 

Trzej pozostali napastnicy w wieku od 15 do 17 lat, Marokańczycy i Nigeryjczyk, staną przed trybunałem dla nieletnich. To postępowanie będzie trwało dłużej - wskazują źródła sądowe.

 

Proces imigranta z Konga rozpoczął się przed sądem w Rimini 3 października - w rekordowym, jak się podkreśla, tempie, bo niecały miesiąc po schwytaniu go podczas próby ucieczki pociągiem.

 

Nie wiadomo jednak, jak szybko zakończy się proces, który zapowiadany jest jako błyskawiczny. Sąd wciąż nie postanowił jeszcze, w jakim trybie odbędzie się postępowanie. To najważniejsza decyzja, jaka ma zostać ogłoszona podczas wtorkowej rozprawy. Jeśli wybrany zostanie tzw. tryb skrócony, to podstawą postępowania będą tylko akta sprawy i złożone zeznania.

 

W tym uproszczonym trybie nie są wzywani świadkowie. Przewidziana jest także redukcja do jednej trzeciej kary. Butungu za rozbój, gwałty, spowodowanie ciężkich uszkodzeń ciała grozi do 20 lat więzienia.

 

Jeśli zaś zapadnie decyzja o trybie specjalnym, znanym pod nazwą direttisima, wtedy poszkodowani Polacy musieliby przyjechać do Rimini, by złożyć zeznania.

 

"Sąd w Rimini nadał temu procesowi najwyższy priorytet"


Nie jest jasne, czy podczas wtorkowej rozprawy uda się wyjść poza spory oraz decyzje proceduralne i przystąpić do właściwego postępowania i ustalenia kalendarza dyskusji.

 

Pełnomocnik dwojga Polaków, mecenas Ghinelli, wyjaśnił, że w przypadku szybkiego, skróconego postępowania wyrok w pierwszej instancji może zapaść po dwóch następnych rozprawach; prawdopodobnie przed końcem roku.

 

- Sąd w Rimini nadał temu procesowi najwyższy priorytet, można powiedzieć - preferencyjną ścieżkę, by dać wyraźny sygnał zaangażowania i woli osądzenia sprawcy aktów przemocy, które wstrząsnęły mieszkańcami naszego miasta, a także opinią publiczną w całych Włoszech - stwierdził adwokat w przed drugą rozprawą.

 

W jej trakcie sąd ma też zdecydować, czy przyjąć powództwa cywilne. Złożyły je w tych dniach władze Rimini oraz osobno całego regionu Emilia-Romania. Obie te lokalne administracje uważają się za strony pokrzywdzone w rezultacie przestępstw popełnionych przez bandę. Pełnomocnikiem władz Rimini jest również mecenas Ghinelli.

 

Miał uczyć, jak dokonuje się rozboju


Źródła sądowe informują, że w ostatnich dniach w sądzie w Rimini zeznania złożył 17-letni członek bandy, Nigeryjczyk, jedyny z tej grupy, który - jak się zaznacza - przekazał cenne dla procesu Butungu informacje. To ten, współpracujący z wymiarem sprawiedliwości nieletni, potwierdził, że Butungu był szefem gangu, czemu 20-letni Kongijczyk zaprzecza.

 

Z zeznań 17-latka, osadzonego w zakładzie karnym dla nieletnich w Rzymie, wynika, że Butungu uczył nastolatków, jak dokonuje się rozbojów. Poza tym, jak dodał Nigeryjczyk, mężczyzna zastraszał ich. Wcześniej napastnik zeznał, że Butungu mówił im, że w Kongo zabił dużo osób.

 

Zdaniem mecenasa Ghinellego Butungu tylko się chwalił, by zdobyć i umocnić pozycję herszta bandy.

 

- Faktem jest jednak, że Butungu prowadził podwójne życie. Dopóki przebywał w zajmującej się migrantami spółdzielni, nie sprawiał żadnych kłopotów. Potem zaczął przyjeżdżać do Rimini, gdzie zachowywał się jak bestia - stwierdził włoski adwokat.

 

Manifestacja przed gmachem sądu


Pikietę przed gmachem sądu w Rimini organizują we wtorkowy poranek działaczki włoskiego Ruchu Po Stronie Kobiet, który wspiera między innymi ofiary przemocy seksualnej. Jak wyjaśniły, postanowiły one zebrać się tam, by argumentować, że tylko zwyczajny proces może zapewnić ofiarom minimum sprawiedliwości.

 

Postanowiły protestować przeciwko możliwości osądzenia Butungu w trybie skróconym, przewidującym redukcję wymierzonej kary.

 

Protest ten poparły także inne stowarzyszenia kobiet i ofiar przemocy - ogłosiły organizatorki.

 

PAP