Autorów projektu chcą, by osoby małoletnie powyżej 15. roku życia miałyby możliwość korzystania ze świadczeń z zakresu ginekologii i wenerologii bez zgody rodzica. 15 lat to w Polsce tzw. wiek przyzwolenia - zgodnie z art. 200 Kodeksu karnego karalne jest obcowanie płciowe z małoletnim poniżej 15. roku życia.

 

"Nie ulega wątpliwości, że niezależnie od wieku, choroby układu rozrodczego wpływają negatywnie na ogólny stan zdrowia. Co więcej, brak dostępności usług ginekologicznych czy urologicznych dla osób niepełnoletnich, które mogą być również na nie narażone, wpływa negatywnie na ich dalsze, dorosłe życie" - czytamy w uzasadnieniu projektu.

 

Wiceminister zdrowia przeciwny projektowi

 

Wskazano też, że skutkami braku swobodnego dostępu do świadczeń ginekologicznych są np. liczne przypadki przenoszonych i nieleczonych zakażeń grzybicznych i bakteryjnych. "Konieczność wizyty i konsultacji aspektów dotyczących życia intymnego osoby niepełnoletniej z lekarzem specjalistą, może wynikać również z braku wiedzy o zdrowiu intymnym, z zaniedbań w higienie osobistej, bądź niewłaściwych nawyków w tym zakresie mogącym skutkować zmianami chorobowymi" - zaznaczyli autorzy projektu.

 

Przeciwny zaproponowanym zmianom jest rząd. Na posiedzeniu komisji wiceminister zdrowia Zbigniew Król wskazywał, że w efekcie nowelizacji małoletni mógłby bez zgody rodzica korzystać ze świadczeń ginekologicznych i wenerologicznych, ale już nie np. z wizyt u pediatry lub stomatologa. - Nie ma tutaj równości w podejściu - powiedział.

 

- Ponadto proponowane zmiany mogą rodzić niebezpieczeństwo dla zdrowia, a nawet dla życia małoletnich, ze względu na większe ryzyko niewłaściwej oceny ich kompetencji faktycznej do wyrażenia zgody lub odmowy wyrażenia zgody na świadczenie zdrowotne - powiedział wiceminister. - Obniżenie wieku musiałoby być połączone z obowiązkiem zwiększonej kontroli przez osoby udzielające świadczeń zdrowotnych, czy pacjent posiada wystarczające kompetencje faktyczne do złożenia oświadczenia w przedmiocie zgody - dodał.

 

PO: rodzice nie zawsze są na tyle wykształceni, by pomóc nastolatkom

 

Ocenił, że zaproponowane zmiany są niespójne z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym. - Rodzice co do zasady są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską. Rodzice mają prawo i obowiązek wychowywać i kierować dzieckiem. Ze sprawą wychowania wiąże się ściśle kierowanie dzieckiem, przez które należy rozumieć kierowanie w sprawach dziecka określonych jako istotne - powiedział.

 

Projekt pozytywnie ocenili posłowie PO. Lidia Gądek powiedziała, że rodzice nie zawsze "są na tyle światli i na tyle dobrze wykształceni, że potrafią zadbać o swoje nastolatki". - Chcemy pomóc młodym ludziom. (...) 15-, 16-letnie osoby to już nie są dzieci - podkreślała.

 

Poseł Marek Ruciński (Nowoczesna) zwracał uwagę, że często młode osoby, mające np. objawy stanu zapalnego, nie zgłaszają tego rodzicom, a wiedzę czerpią z internetu lub od rówieśników. - Tym projektem nowelizacji możemy zmniejszyć w sposób radykalny niepłodność nabytą z powodu zakażeń we wczesnym wieku rozrodczym - przekonywał.

 

Posłanka PiS: projekt odbiera rodzicom prawo kontroli nad dzieckiem

 

Posłanka Bernadeta Krynicka (PiS) oceniła, że projekt odebrałby "pewne prawa rodzicom, prawa kontroli nad dzieckiem". "Proszę mi wierzyć, w normalnej rodzinie, gdzie są zdrowe relacje, dzieci mówią rodzicom o swoich problemach ginekologiczno-położniczych. Nie ma potrzeby takiej ustawy przyjmować" - powiedziała.

 

Posłanka Gabriela Masłowska (PiS) złożyła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu; oceniła, że jest on "niezwykle szkodliwy".

 

- Przy ogromnym wpływie, często negatywnym, środowiska rówieśniczego, a także przy ogromnym wpływie treści przekazywanych przez internet, wyłączanie 15-letniego dziecka spod kontroli rodziców mocą ustawy jest po prostu nie do przyjęcia - powiedziała.

 

Wniosek przeciwny zgłosiła była premier Ewa Kopacz (PO). - Nikt tym projektem ustawy (...) nie odbiera opieki rodzicom nad dziećmi - podkreśliła. - Więcej świadomości, więcej nauki tych dzieciaków, żeby one rozumiały, po co do tego lekarza pójdą, będzie niewątpliwe wymuszone chociażby przez to, że te dzieci będą miały ustawowo zapewnione, że będą mogły skorzystać z takiej porady - powiedziała.

 

Wniosek o odrzucenie projektu ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty poparło 17 posłów, 11 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

 

PAP