Za przyjęciem rezolucji zagłosowało 42 członków Zgromadzenia, przeciwko było 9.

 

Autorem wniosku i sprawozdawcą projektu rezolucji był niemiecki poseł Bernd Fabritius, wiceszef komisji prawnej i praw człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego RE. Jak argumentował podczas debaty, projekt powstał, bo w niektórych krajach zagrożone są normy prawne.

 

Przyjęta rezolucja dotyczy oprócz Polski także Bułgarii, Mołdawii, Rumunii i Turcji. Dokument wzywa państwa członkowskie Rady Europy do pełnego wdrożenia zasad państwa prawa.

 

"Chodzi o próby upolitycznienia rad sądowniczych i sądów (Bułgaria, Polska i Turcja), zwolnień sędziów na dużą skalę (Turcja) lub prób podejmowanych w tym celu (Polska) oraz korupcję (Bułgaria, Republika Mołdawii i Rumunia). Istnieją również obawy co do tendencji do ograniczenia władzy ustawodawczej parlamentu (Republika Mołdawii, Rumunia i Turcja)" - głosi uzasadnienie rezolucji.

 

Wskazują na zalecenia Komisji Weneckiej

 

Przyjęty dokument kieruje ogólne zalecenia do tych pięciu krajów. Wyraża szczególne zaniepokojenie sytuacją w Turcji w następstwie działań podjętych po niedawnych zmianach w konstytucji w tym kraju.

 

W przypadku Polski wskazuje na problemy z praworządnością dotyczące regulacji w systemie sądowniczym.

 

Rezolucja "wzywa polskie władze, aby powstrzymały się od wszelkich reform, które mogłyby zagrozić poszanowaniu zasad państwa prawa, a zwłaszcza funkcjonowaniu KRS i niezawisłości sądownictwa oraz prokuratorów". "Zachęcamy również polskie władze do korzystania z odpowiednich uregulowań Rady Europy, (...) do pełnej współpracy z jej organami oraz do wdrożenia zaleceń Komisji Weneckiej" - czytamy w dokumencie.

 

Według rezolucji "obecną sytuację Trybunału Konstytucyjnego należy ponownie zbadać w świetle zaleceń międzynarodowych organów w celu zapewnienia pełnego poszanowania zasad legalności i pewności prawa".

 

Tarczyński: nie traktujcie nas jak dzieci

 

W debacie wypowiedział się m.in. poseł Dominik Tarczyński (PiS). Skrytykował członków Zgromadzenia Parlamentarnego za niewielkie zainteresowanie debatą. - Chciałbym poprosić drogich kolegów, żeby rozejrzeli się wokół siebie. Jak wielu z was jest dziś obecnych w tej izbie. Jesteśmy tu, by dyskutować o najważniejszych, fundamentalnych prawach i wartościach. Jak wielu członków niemieckiej delegacji jest obecnych? Możecie podnieść ręce? Żaden - mówił Tarczyński.

 

- Jak wielu członków francuskiej delegacji jest obecnych? Jeden. (...) Gdzie jest reszta, jeśli sprawa praworządności jest tak ważna? Gdzie jesteście? (...) Powinniście tu być - mówił polski poseł, podkreślając, że najliczniej na spotkaniu obecna jest polska delegacja.

 

Dodał, że polska reprezentacja jest tak liczna, ponieważ jest otwarta na debatę. - Jesteśmy otwarci na dyskusję, ale nie traktujcie nas jak dzieci. (...) Zanim będziecie nas oceniać, spójrzcie w lustro i zapytajcie siebie, jak sądownictwo wygląda u was. Co z Holandią, co z panem Timmermansem. Czy tam jest Trybunał Konstytucyjny? Nie ma go, jednak Polska jest wytykana palcami za łamanie konstytucji, jak mówią - podkreślał.

 

"Wykraczają poza demokratyczne reguły"

 

Killion Munyama (PO) powiedział podczas debaty, że nie ma wątpliwości, iż w Polsce niezbędne są reformy w systemie sądowniczym. Procesy sądowe ciągną się zbyt długo. Proponowane rozwiązania wykraczają jednak poza demokratyczne reguły i kolidują z polską konstytucją - uznał.

 

Zaznaczył, że Polska przegra w wielu aspektach, jeśli propozycje reform systemu sądownictwa autorstwa PiS zostaną wdrożone. “Brak zaufania do systemu prawnego będzie tego konsekwencją. Na szczęście prezydent tymczasowo zatrzymał ten proces, wetując dwie ustawy" - powiedział.

 

Podczas głosowań członkowie Zgromadzenia Parlamentarnego odrzucili poprawki autorstwa parlamentarzystów PiS wykreślające Polskę z grupy krajów, w których zagrożona jest praworządność.

 

"Nie odpowiada prawdzie i wywołuje zamęt"

 

Minister Krzysztof Szczerski z Kancelarii Prezydenta w rozmowie z dziennikarzami w Rzymie ocenił, że projekt rezolucji Rady Europy "nie odpowiada prawdzie" i wywołuje zamęt.

 

Pytany o projekt rezolucji wzywający kraje do przywrócenia praworządności powiedział: - To błąd. To jest rezolucja, która nie odpowiada prawdzie. Każdy ma prawo głosować politycznie nad każdym tekstem, natomiast tego typu dokument powinien odpowiadać prawdzie.

 

Zdaniem Szczerskiego nie ma w Polsce upolitycznienia Krajowej Rady Sądownictwa. Zgromadzenie Parlamentarne, stwierdził, nie ma uprawnień do takiego wskazywania krajowi członkowskiemu, co ma robić.

 

- Wartość tego typu dokumentu jest równa wartości papieru, na którym został wydrukowany. Większość zmian wprowadzonych dzisiaj w Polsce to kopia lub nawiązanie do rozwiązań w innych krajach europejskich - powiedział.

 

W jego opinii w Polsce nie dzieje się nic, co pokazywałoby, że "państwo prawa i wolności obywatelskie byłyby zagrożone".

 

- Są kraje, w których opozycja jest w więzieniu i dokonuje się czystek w administracji i w sądownictwie czy szkolnictwie. Rada Europy ma prawo stać na straży wartości, ale wtedy powinna interweniować, gdy ma do czynienia z faktami - oświadczył.

 

Pytany o zapowiedzianą na koniec października wizytę Komisji Weneckiej w ramach przygotowań opinii na temat nowelizacji ustawy o prokuraturze powiedział: "Każdy może przyjeżdżać i rozmawiać".

 

PAP, Polsat News, polsatnews.pl