- To jest działanie na swoją niekorzyść i myślę, że to niestawiennictwo spowodowało, że dziś możliwość obrony Hanny Gronkiewicz-Waltz jest dużo trudniejsza i nie wiem, czy są osoby chętne, które by się tego podjęły - podkreślił szef PSL.

 

Dodał, że mówi o "przestrzeni medialnej", a nie o faktach.

 

- Bo też ich do końca nie znam. Chociaż jak się słucha tych posiedzeń komisji weryfikacyjnej, jak się rozmawia z naszym przedstawicielem panem mecenasem Opalińskim, to włos się jeży - ocenił lider ludowców.

 

"Potrzebna jest twarda odpowiedź"

 

Dodał, że na miejscu Platformy Obywatelskiej namawiałby prezydent Warszawy, aby jednak przyszła przed komisję i "przedstawiła punkt po punkcie, co robiła w tej sprawie, jakie podjęła kroki".

 

- Bo dziś jest obraz taki, że czyściciele kamienic działali, była jakaś zmowa, a urząd jakby w ogóle nie funkcjonował. Jeżeli nie będzie twardej odpowiedzi, to się to skończy bardzo źle – podsumował polityk PSL.

 

Grzywny i kwota zajęta na rachunku

 

Hanna Gronkiewicz Waltz była już kilka razy wzywana przed komisję weryfikacyjną ds. stołecznej reprywatyzacji.

 

Pod koniec września Urząd Skarbowy zajął na prywatnym rachunku bankowym prezydent Warszawy ponad 12 tys. zł. Chodzi o grzywny - wraz z odsetkami - jakie nałożyła na nią komisja za niestawiennictwo na czterech rozprawach.

 

Gronkiewicz-Waltz została dotąd ukarana sześć razy grzywnami w wysokości po 3 tys. zł. Na początku września komisja oddaliła wnioski rezydent Warszawy o uchylenie czterech grzywien - na łączną kwotę 12 tys. zł - za jej niestawiennictwa na wcześniejszych rozprawach.

 

Polsat News