O wyroku, który zapadł w ubiegłym tygodniu poinformowała rzeczniczka prasowa wojewody mazowieckiego Ewa Filipowicz. Wojewoda mazowiecki w rozstrzygnięciu nadzorczym z 14 czerwca 2016 r. również stwierdził nieważność stanowiska Rady m.st. Warszawy.

 

"W uzasadnieniu wyroku NSA wskazał, że stanowisko zostało podjęte bez podstawy prawnej - w treści jej nie wskazano i nie ma przepisu, który mógłby ją stanowić. Przyjmując stanowisko Rada przekroczyła swoje kompetencje, wychodząc poza zakres zadań własnych i zleconych gminie" - wskazała Filipowicz.

 

Sąd - dodała - uzasadniał też, że "zakres spraw, jakie podlegają kompetencji gminy ma znaczenie lokalne i wymiar ograniczony do potrzeb wspólnoty", a rada gminy nie ma uprawnień "w zakresie wskazywania zasadności działań prawnych zewnętrznych i niezależnych instytucji oraz oceny ich działania z punktu widzenia prawa".

 

Nie będzie formalnych kroków Rady

 

- Stanowisko nie jest aktem prawnym, tylko jest wyrażeniem woli. W związku z tym wyrażenie woli, żeby stosować się do wszystkich ustaleń Trybunału Konstytucyjnego nie wydaje mi się niczym złym - powiedziała przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska.

 

Zaznaczyła, że zrozumiałaby zarzut o przekroczenie uprawnień, gdyby rada przyjęła uchwałę. - Stanowisko nie pociąga za sobą skutków prawnych, w związku z tym trochę się dziwię (orzeczeniu NSA), ale przyjmuję do wiadomości - powiedziała Malinowska-Grupińska.

 

Pytana, czy po orzeczeniu sądu, będą jakieś kolejne kroki formalne rady miasta, odparła, że nie. Podkreśliła również, że od momentu podjęcia stanowiska "zmieniła się sytuacja TK".

 

Rada Warszawy: orzeczenia są ostateczne

 

21 kwietnia 2016 r. Rada Warszawy zdecydowała, że przy podejmowaniu uchwał będzie się stosować do orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, także tych, które nie będą publikowane. Stanowisko to zaproponowała przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (PO); przeszło głosami radnych PO, przy sprzeciwie radnych PiS.

 

W stanowisku podkreślono, że zgodnie z konstytucją orzeczenia TK "mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne". Ponadto radni zwrócili się do prezydent Warszawy, aby w działalności urzędu miasta i innych miejskich jednostek organizacyjnych, w szczególności przy wydawaniu decyzji administracyjnych uwzględniane były wszystkie orzeczenia TK, także te, które nie zostaną opublikowane.

 

Sprawa wyroku z marca 2016 roku

 

"Trwający od 2015 r. polityczny konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego godzi nie tylko w podstawowe zasady ustrojowe demokratycznego państwa prawa, ale jednocześnie podważa zasadę pewności prawa. Bezprawna odmowa publikacji kolejnych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego przez prezesa Rady Ministrów prowadzi do pogłębiania chaosu prawnego w Polsce" - napisano w uzasadnieniu stanowiska.

 

9 marca 2016 r. TK uznał, że grudniowa nowelizacja ustawy o TK autorstwa PiS - wprowadzająca m.in. nowe zasady orzekania w pełnym składzie oraz wyznaczania terminów rozpatrywania spraw - narusza konstytucję. Według rządu nie był to wyrok i dlatego nie został opublikowany.

 

Śledztwo ws. nieopublikowanych wyroków Trybunału umorzone

 

29 grudnia 2016 r. w "Dzienniku Ustaw" opublikowano 15 niepublikowanych wcześniej wyroków TK - co przewidywała ustawa "Przepisy wprowadzające ustawę o organizacji i trybie postępowania przed TK oraz ustawę o statusie sędziów TK".

 

Według niej, p.o. prezes TK zarządza druk wyroków TK "podjętych z naruszeniem" ustaw o TK z czerwca 2015 r. i z lipca 2016 r. - chyba że dotyczą one aktów normatywnych, które utraciły moc obowiązującą. Oznaczało to, że nie będą wydrukowane wyroki TK z 9 marca i z 11 sierpnia 2016 r. o wcześniejszych nowelach czy ustawach o TK autorstwa PiS (bo po wejściu w życie nowych ustaw o TK straciły one moc obowiązującą - red.). Ich druku wcześniej odmówił rząd, powołując się na złamanie prawa przy ich wydaniu przez TK.

 

W lutym br. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w Warszawie umorzyła - z braku znamion czynu zabronionego - śledztwo ws. nieopublikowania wyroków TK z 9 marca i 11 sierpnia.

 

Prokuratura uznała, że zaniechanie publikacji było "działaniem podyktowanym ochroną interesu publicznego". Śledztwo było wynikiem decyzji warszawskiego sądu, który w październiku 2016 r. nakazał podjęcie postępowania. Wcześniej prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa - zażalenie złożyła Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Według niej brak publikacji doprowadził do powstania szkody o charakterze ustrojowym, politycznym, ekonomicznym, a także wizerunkowym.

 

PAP