Premier: podział Europy na wąskie grupy jest błędem, prowadzi do rozbicia

Świat
Premier: podział Europy na wąskie grupy jest błędem, prowadzi do rozbicia
PAP/Marcin Obara

- Musimy myśleć o rozwoju Europy i jej solidarności, o rozwiązaniu kryzysów, ale musi to być oparte o jedność; podział Europy na jakieś wąskie grupy jest błędem i prowadzi wyłącznie do rozbicia - przekonywała w piątek w Tallinie premier Beata Szydło.

O swą wizję zmian w Unii Europejskiej szefowa polskiego rządu była pytana na konferencji prasowej w trakcie unijnego szczytu poświęconego kwestiom cyfrowym, zorganizowanego przez prezydencję estońską.

 

Premier przypomniała, że Polska i pozostałe kraje Grupy Wyszehradzkiej (Czechy, Słowacja i Węgry) już dwukrotnie złożyły dokument, w którym pokazały swą wizję Europy. - Zresztą rok temu w Bratysławie, a potem w Rzymie, wszystkie 28 państw członkowskich UE zobowiązały się w "Deklaracji Rzymskiej", którą razem podpisaliśmy wszyscy, do tego, że chcemy myśleć o wspólnej przyszłości Europy - podkreśliła Szydło.

 

Rozwój Europy "oparty o jedność"

 

W jej ocenie, "podział Europy na jakieś wąskie grupy jest błędem i prowadzi wyłącznie do rozbicia Europy". - Polskie stanowisko jest tutaj jasne, tak jak jasne jest stanowisko Grupy Wyszehradzkiej: musimy myśleć o rozwoju Europy i jej solidarności, o rozwiązaniu kryzysów, ale to musi być oparte przede wszystkim o jedność - mówiła Szydło.

 

- Podzielenie Europy na kilka prędkości, grup, klubów - mniejszych, czy większych jest po prostu błędem - stwierdziła, dodając że odczytuje to "jako pewne pomysły nie do końca może przemyślane, czy też wygłaszane ze względu przede wszystkim na wewnętrzną sytuację, rzucane w przestrzeń polityczną i publiczną". - Traktujemy to na razie jako pomysły - zaznaczyła premier.

 

"Dużo starych pomysłów złych"

 

Dodała, że tego typu wystąpienie "jednego z przywódców" słyszała niedawno i zawierało właśnie pomysły dzielenia Europy. - Mogę powiedzieć, że tam nic nowego się nie pojawiło właściwie - tam było dużo starych pomysłów złych i jeszcze więcej starych pomysłów bardzo złych - uznała Szydło.

 

- Jeżeli więc myślimy o rozwoju Europy, o tym, że Unia Europejska ma być konkurencyjna, radzić sobie z kryzysami, a przede wszystkim rozwiązać te problemy, które w tej chwili powodują, że w wielu krajach europejskich obywatele mają poczucie oderwania się establishmentu urzędniczego, brukselskiego od ich problemów, to musimy myśleć rzeczywiście o konkretnych problemach ludzi i o jedności Unii Europejskiej - wskazywała szefowa rządu. - I takie propozycje będzie przedstawiała Polska - zaznaczyła.

 

Polska gotowa na poważną debatę nt. przyszłości UE

 

Premier odniosła się też do czwartkowego nieformalnego spotkania unijnych przywódców, które poprzedziło szczyt cyfrowy w Tallinie. Jego głównym tematem były wyzwania stojące przed wspólnotą. Pytana o reakcję kanclerz Niemiec Angeli Merkel na propozycje reformy UE przedstawione przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, premier powiedziała, że "to była luźna rozmowa, rzucane gdzieś argumenty, duża poprawność polityczna, ale nie było entuzjazmu wobec tych pomysłów ani odniesień". Zdaniem szefowej rządu propozycje te nie są niczym nowym. - One cały czas wracają i powtarzają się - dodała.

 

Podkreśliła, że Polska jest za poważną debatą na temat przyszłości UE. - Przypomnę, że byliśmy pierwszym krajem, który zaproponował rozmowę m.in. na temat zmiany traktatów europejskich - powiedziała.

 

"Głos Paryża w każdej europejskiej sprawie jest ważny"

 

Wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański ocenił, że kanclerz Merkel "z sympatią patrzy na osobę prezydenta Francji, tak jak każdy niemiecki kanclerz patrzy z sympatią na każdego proeuropejskiego prezydenta, przywódcę Francji".

 

- Natomiast nie odnoszę wrażenia, by z tą samą sympatią nowa koalicja rządowa w Berlinie mogła odnosić się do propozycji konkretnych reform i konkretnych oczekiwań Paryża, w szczególności wobec Berlina, ale także innych stolic północnej części strefy euro. Tu będzie dużo trudniej o sympatię i łatwą akceptację - powiedział wiceszef MSZ.

 

Jak podkreślił, "głos Paryża w każdej europejskiej sprawie jest ważny". - Natomiast reforma UE się powiedzie tylko wtedy, gdy będą mogły w niej odnaleźć miejsce wszystkie państwa członkowskie, wszystkie części UE w taki sposób, by w tej nowej Unii poczuć się komfortowo - dodał.

 

Według niego instytucje unijne powinny zabiegać o to, by proces reformy przebiegał w taki sposób, by każde państwo mogło umieścić w niej swoje oczekiwania. - Polska ma swoje bardzo daleko idące oczekiwania jeśli chodzi o reformę Unii i nie będziemy na pewno jej blokowali. Ale mamy też swoje bardzo odrębne zdanie. W tych opiniach, które ostatnio pojawiły się w przestrzeni publicznej, nie widzimy recept, które mogłyby faktycznie Europę wyciągnąć z problemów natury politycznej. To wymaga zaangażowania wszystkich - powiedział wiceszef MSZ.

 

 

PAP

mr/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie